Szlak na Turbacz Zimowe Słońce z wysokaZaciekawione zerkaJak idę z małym plecakiemDróżką wśród sosen i świerków Śnieg skrzy się w świetle porannymCzy południowym właściwieWpatruję się nieco zachłannieW połyskujące drobiny Niczym maleńkie diamentyPośród srebrnego brokatuMienią się płatki śnieguOpadające bogato A wokół cisza cudownaPowaga starego lasuWiatr mi twarz muska chłodnoSłońce uśmiechnie się czasem Ten uśmiech się przydajeW nagrodę czy na zachętęBo na szczyt jeszcze kawałek…Idę, wśród sosen i świerków. Jednorożce Kiedyś dopadła mnieZaraza i leżąc w gorączceUjrzałam w mej izdebceDwa piękne jednorożce Utkane jakby ze światłaO grzywach brokatowychPrzestępowały, raźnoParskając, z nogi na nogę Patrzyłam i patrzyłamChoć bardzo sen mnie morzyłAż nagle zarżał cichoCudowny jednorożec A kryształowa łzaSpłynęłaRead More →