Max Pogarda wraca z borów i uroczysk z plecakiem pełnym zaklęć. Wraca po wypuszczeniu z cięciwy dobrze przyjętego “Splotu pogardy“. Teraz napina łuk po raz drugi… i tak oto w rozgrzane ręce czytelników wpada “Uderzenie pogardy”. Czy coś się zmieniło w tym zaskakującym postromantycznym uniwersum? Tak, smoliste wersy przeistoczyły się dzięki alchemicznym sztuczkom w czystą czułość. Nie jest to jednak kolorowanka, tylko wciąż pamiętnik rozbójnika, który tańczy na ostrzu języka. A nuż to wiersze dla Ciebie. Ćmiarz Skosztuj mnie – dobranoc:Niczego się nie nauczy;Drobnopęcherzykowa pianaI słodki zapach:Poznasz to poNasyceniu tonu.Dobranoc. Zabrakło mu tchu –W oparach goryczy:Drobnopęcherzykowa pianaBałtyckiego porteru.Czaruj mnie, czaruj –Nuta grozy. Dobranoc: Z bólemRead More →

“Lepidoptera” to poetycka opowieść o przemianie, wyzwoleniu z łańcucha ograniczeń i wzorców z czasów dziecięcych i czasów młodości, a także skutków fizycznej przemocy i nadwrażliwości sensorycznej. Bohaterka niczym motyl przeobraża się w świadomą jednostkę, w której życiu szczególną rolę odgrywa natura i coś, co możemy nazwać współczesnym szamanizmem. Ten proces dobrze oddają tytuły poszczególnych części “Lepidoptery”: larwa-korzenie, poczwarka-bunt i imago-owoc. Niech te wiersze kotłują się w głowie czytelnika niczym drogocenne motyle. *** spowiadam się Bogu Wszechmogącemuże mnie kochano twardą dłoniągdy nie tańczyłam jak mi zagrałczłowiek choć bliski to dalekiwyznaję głośno przewinieniatych co mnie wzięli na pustkowiuza to że śmiałam być kobietąco zwiodło ich na pokuszeniewRead More →

Sierpień macha nam już z szybko oddalającego się pociągu, możemy jednak w każdej chwili przywołać sobie jego rozedrganą atmosferę, jego kolor, jego moc. Wystarczy tylko rozpalić zapałkę wyobraźni albo odpalić “Kłosy sierpniowe”, zbiór wierszy, w których swojska młodość chlusta nam w twarz w każdym wersie. Emocje buzują, a sowizdrzalski sznyt Kleina otwiera nasze zakutane serca. Zima idzie, ale spokojnie – gdy “Kłosy…” płoną, można przecież ogrzać wnętrze. Ćma jesteśmy niezwykłym gatunkiempięknymoświeconym wiemy doskonależe musimy rano wstaćpójść po raz wtóry do znanego nam miejscaby osiągnąć wielkośćby osiągnąć bezpieczeństwo zdajemy sobie sprawęz procesów pomiędzy pierwszym uśmiechema ostatnim tchnieniem w białej pościeli rozumiemyże miłość to reakcja chemicznaodizolowana wRead More →

Oddaję w Wasze ręce czwarty tomik wierszy. Poświęcam go mojemu wspaniałemu przyjacielowi, zmarłemu w 2021 roku mężowi Zbyszkowi. Byliśmy prawie 40 lat razem. Dlaczego przyjęłam taki układ książki? To Zbynio przeniósł mnie do cudownej krainy naszego wspólnego życia, w miejsce, gdzie płynie Wisła i wokoło rosną lasy. Piękne lasy. Piękna przyroda. Mieszkają dobrzy ludzie. Kiedy zaczęłam pisać, to najpierw zachwycił mnie urok okolic Wilgi. Potem liczne obowiązki żony, matki oraz nauczycielki jakoś nie dawały mi czasu na zerknięcie w głąb siebie. Mijały lata i dopiero w 2014 roku napisałam pierwszą w życiu rymowankę, nie poetycki wiersz, pisząc wspomnienia z dzieciństwa. A potem lawina wierszy ruszyła,Read More →

Jeśli zwykle ziewasz, czytając poezję, to tym razem będziesz krzyczeć i wybijać razem z sercem dziki rytm. Językowy silnik zainstalowany w “Autopsjach” działa na najwyższych obrotach i zaprasza na szalony przejazd po wertepach. Będziemy jeździć po szkle, rozgniatać emocje, przebijemy się przez busz tysiąca skojarzeń i zimną pluchę. Beata Gruszecka-Małek jest z poezją na ty, wie, jak ją uścisnąć, wie, jak ją podejść. Masz kluczyki do tych wersów, czy wracamy na boso do domu? Świątynia wszystkoodpuszczenia Swetry płowieją w słońcu, wesołe posągina ryczkach, ławkach pod kwadratowym blokiem,niczym mityczne bóstwa. Prawie całe popołudniaodprowadzają spokojnym wzrokiem mijających. Spóźniony obiad wisi w powietrzu. Tajemnicewsiąkają w drzewa, płyną zRead More →

Dariusz Sośnicki orzekł, że “Paweł Kobylewski robi w konwencjach, ma kunszt i odwagę, a jego wiersze czyta się z prawdziwą przyjemnością.” Tomasz Kosik dodał, że wiersze tego autora “mają swój jedyny i niepowtarzalny klimat”. W “Karbunkule” Kobylewski potwierdza wysoką formę, dzieląc się z nami zbitym poetyckim kruszcem. Tutaj każdy okruch i filigran ma swoją wagę gatunkową, i nastraja do konstruowania wielopiętrowych interpretacji. początek na początku byłdotyk potem lawinasłów drzewo drzewo poznaniapełne jest pięknych i dobrychwisielców podarunek zamiast ogniaw darze otrzymaliśmypopioły PAWEŁ KOBYLEWSKI: rocznik ’84. Mieszka w Bytomiu. Ukończył filozofię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Wydał arkusz poetycki „Podróż w nieznane” (Bytomskie Centrum Kultury, 2016). JegoRead More →

Szlak na Turbacz Zimowe Słońce z wysokaZaciekawione zerkaJak idę z małym plecakiemDróżką wśród sosen i świerków Śnieg skrzy się w świetle porannymCzy południowym właściwieWpatruję się nieco zachłannieW połyskujące drobiny Niczym maleńkie diamentyPośród srebrnego brokatuMienią się płatki śnieguOpadające bogato A wokół cisza cudownaPowaga starego lasuWiatr mi twarz muska chłodnoSłońce uśmiechnie się czasem Ten uśmiech się przydajeW nagrodę czy na zachętęBo na szczyt jeszcze kawałek…Idę, wśród sosen i świerków. Jednorożce Kiedyś dopadła mnieZaraza i leżąc w gorączceUjrzałam w mej izdebceDwa piękne jednorożce Utkane jakby ze światłaO grzywach brokatowychPrzestępowały, raźnoParskając, z nogi na nogę Patrzyłam i patrzyłamChoć bardzo sen mnie morzyłAż nagle zarżał cichoCudowny jednorożec A kryształowa łzaSpłynęłaRead More →

Cyjanotypia – technika fotograficzna wykorzystująca światłoczułość soli żelaza, charakteryzująca się monochromatycznym obrazem w kolorze niebieskim, tworzonym przez błękit pruski. Bez cyjanotypii nie byłoby “Błękitnej rapsodii”. Sklep z antykami aby coś kupićtrzeba coś sprzedaćlub odbić się od wystawyby zagłuszyć śpiew syren ale manekiny za głośno wołająwchodzę przez szkłopod obrazem drugi obrazpod nim zamysły twórcy i widzę go jak spienia farbyjak kołysze się na uśmiechui przewija światna prawą stronę Otwieranie drzwi Sadi powiedział że kotktóry idzie polować na myszjest lwema kiedy spotyka lampartastaje się mysząw moim domu nie maani kota ani myszytylko za ścianą słychać szczekaniea gdy mury cichnąujada w nich pustkawtedy wyruszamby zapolować na wiersztaki ażRead More →

„Po prostu dwadzieścia” jest swoistym podsumowaniem moich doświadczeń. Zebrałam w jednym miejscu przemyślenia, które towarzyszyły mi w budowie mojej osobowości. W owym tomiku zawarłam utwory zarówno z burzliwych okresów mojego życia, jak i tych, w których towarzyszył mi spokój i stałość. Moim zdaniem, każdy z nas dąży do tego, aby znaleźć swoje miejsce i pomysł na siebie. Niekiedy napotykamy na swojej drodze trudności, lecz to właśnie trudne decyzje budują wielkie osobowości. Kiedyś jako 14-letnia dziewczynka usłyszałam, że mierzę za wysoko, tyle że to my decydujemy, którą drogą dane będzie nam kroczyć. Nie chciałabym, żeby moje wyjątkowe bratanice oraz siostrzenice usłyszały kiedyś coś podobnego w okresie,Read More →

Niektóre zbiory wierszy zapraszają do naprawdę osobnego świata. Taką alternatywną rzeczywistość serwuje Łukasz Czarnecki w swojej “Strefie krokodyli”. Jest to parny zaułek, pełen darwinowskich rozdań i tańców, które próbuje objąć językiem ludzki obserwator. Poddany takim samym biologicznym podszeptom, jakie słyszy zwierzęca czereda zanurzona w swoim ekosystemie. Te wersy łechcą nas gadzi mózg i zapraszają do błogiego oddania się temu, co nieuniknione. “Strefa…” czeka na śmiałków. Hipokampus Piszę w pierwszej osobie.Inaczej nie potrafię.Zabiłem hipokampusa. Dwudziestego czwartego listopada znalazłem go na plaży,gdy silne po-nocne fale wyrzuciły go na brzeg.Miał trzy centymetry wielkości.Zanotowałem w pamiętniku: mam przyjaciela.Następnego dnia pojechałem do sklepu kupić mu akwarium.Małe, półlitrowe.– Uważaj – usłyszałemRead More →