Poezja jest niczym zegarek szwajcarski. W ramach wersów ułożonych w zgrabne strofy można pożegnać się z życiem, opowiedzieć o miłości do świata albo przemycić tysiące innych odczuć, wspomnień czy impresji. “Czasem miewamy sny” Tomasza Woźniaka to zbiór wierszy, który wywiązuje się z takiego wielogatunkowego zadania. Pieśni o śmiertelności oraz wadzeniu się z bogiem stoją tu za pan brat z kawałkami o uczuciach i miligramach piękna. Dobrze zabrać ze sobą taką poezję, planując swoje wieczne wędrówki. Aż nadejdzie CzekamyKtoś nam powiedziałBy czekać aż nadejdzieI kiedyś nadejdzie ażCiekawe co wtedy Będziemy gotowiAlbowiem czekamy aż nadejdzieI kiedy już będzieBędziemy gotowiWszystko mija My czekamy aż nadejdzieNie jesteśmy poza mijaniemAleRead More →

Nowy zbiór wierszy Grażyny Bajer przepełniony jest tęsknotą za ojczyzną i smutkiem w krainach izolacji. Gdzieś może jednak pojawi się przebłysk nadziei? Wytrwali eksploratorzy odnajdą tu wersy, kiełkujące wiarą w lepsze jutro. Odnajdźmy je, “Zanim nadejdzie świt”. Przesilenie oczy wpółprzymknięte –zmęczone troską o wszystkoi wszystkich wiosna niespiesznym krokiem nadchodzibez nadziei na lepsze jutro dzisiaj izolacja przyjaciółką moją nie chcę już być niczyją marionetkąmam jedno życie –krótkie niektóre więzi trzeba uwięzićaby zachować swoją tożsamośćby odzyskać utraconą wolność bez wątpienia to nie abstrakcja czyż nie? Zanim nadejdzie świt… za oknem nocczarnym płaszczem okryła świat wtulona w siebieobmywam łzą wspomnienia wyciągam dłonie ku niebu –„zabierz mnie stąd! –Read More →

Niektórzy poeci to prawdziwi cyrkowcy. Z drobnych strużek atramentu naniesionych na papier potrafią wyczarować dziwaczne światy, które służą raczej do “czucia”, a nie profesorskich robinsonad. Maciej Adamczyk zawsze z nonszalancją żongluje wersami, odwiedzając miejsca i uczucia, o których nie wspomina się za często. Wstydliwe półsłówka, tamten przebłysk w brzoskwiniowym sadzie i odwracanie lęków brzuchem do góry. Z takich cięć wynika “Możliwość imbiru”, czyli książka, dzięki której można zajrzeć za kotarę własnego wesołego miasteczka. Maciej Adamczyk, poeta Pewnego razujak świeżo po herbaciewpadła Tosiai nie zwlekając ani chwili dłużejz pięknymi oczami rzekła: Panie Maciejujest pan paskudnym i plugawym poetątakim trochę również pizdkiemi ogólnie bardzo nieprzyjemnymdla wszelkich ludzibrzydkimRead More →

,,Pomiędzy Piekłem a Niebem” to historia przygód Florianny Bystroń. Z pozoru jest to zwykła nastolatka, jednak jej dusza skrywa w sobie potężną moc, której boi się nawet sam Władca Piekieł. ,,Pomiędzy Piekłem a Niebem” to również historia o prawdziwej miłości, ubrana w otoczkę fantastyki. Demony, Anioły, dobro, zło i odwieczna walka między nimi to nieodłączne elementy tej opowieści. Co stanie Florze na drodze do szczęścia? Czy Anioły zawsze są dobre? Czy Demon musi być zły? Czarne nie zawsze jest czarne, a białe nie zawsze jest białe… Ewelina MądrzykUrodzona 16 stycznia 2000 roku, aktualnie studentka Zarządzania w Wyższej Szkole Zarządzania i Przedsiębiorczości w Wałbrzychu. Swoją pasjęRead More →

Poezja jest jak dobrze zapakowany plecak na długą wędrówkę. Herbata, czekolada, pastylki na ból głowy i mały notesik, który jest niczym najlepszy przyjaciel – tak wygląda ekwipunek potrzebny podczas podróży do krainy życiopisania. Aneta Majocha dobrze o tym wie, opowiadając o swoim najbliższym świecie poprzez wrażliwe wersy. Bo tak po prostu wygląda “Pogoń za szczęściem”! Aneta Majocha: Czytelniku, jestem 42-letnią kobietą, matką, żoną, przyjaciółką. Wiersze piszę od zawsze, a ten tomik jest moim debiutem. Zachęcam do jego lektury, pozdrawiając serdecznie. Dziękuję również przyjaciołom: Elżbiecie Krawczyk, Aleksandrze Borek, Katarzynie Janiczek, mężowi oraz wszystkim, którzy pomogli mi w tym wydaniuRead More →

“Bez rymów to przecież nie poezja!”. Często słyszy się takie głosy od osób, które niechcący wdepną na dzikie pola polskiej poezji współczesnej. Piotr Kolasiuk udowadnia, że można i rymem, i współcześnie. Choć też nie zawsze – “Pisanie lewą ręką” wyjeżdża czasem poza zeszyt rymów, aby przeżyć turbulencje na innych częstotliwościach. W tej poezji gotuje się wszystko: podgrzana empatia, wyostrzone od obserwacji oko, pocztówki z przeszłości czy publicystyczny soczek. Efekt? Po spożyciu wstrząśnie. 9.piwo na sowieckiej w Brześciu pan w mundurku rozpala latarnię równo o dziewiętnastejza parę rubli, żeby kultywować tradycjęa trzeszczący głośnik gra what a wonderful worldktoś mógłby myśleć, że to takie ironiczne, bo BiałoruśaleRead More →

Uwaga – za chwilę wkroczymy do specyficznego świata, w którym rozczarowanie i poszukiwanie ulotnych sensów mieszają się z rubasznym śmiechem. “W podróży bez celu zwanej życiem” to właśnie tego rodzaju zbiór opowiadań, w którym Houellebecqowski dystans i nihilizm są już ostatkiem sił kontrowane odpryskami czułości i ciepła. Straumatyzowane dzieciaki, rodzice, którzy nie chcą dorosnąć, staruszkowie czytający książki zmarłym, barmanki pozbawione złudzeń i smutny pisarz. Jak smakuje taki mocno zaprawiony koktajl? Przekonasz się już po pierwszych łykach, ale uważaj, bo czasem nawet literaturą można się upić. “Jeden powiedział, że dziś zdradzi swoją narzeczoną, póki jeszcze nie są po ślubie, bo to tak naprawdę nie jest zdradą.Read More →

Młodość lubi być na ostrzu noża, lubi także lekkość i fajerwerki. Dobrze opisuje to tytuł debiutanckiego zbioru wierszy Patryka Wygralaka. W “Bawełnianym kamyku” często emocje biorą górę, a bohater grzęźnie w pyle. Nad wszystkim czuwa jednak niepoważny Syzyf, który zamiast głazu toczy kulkę materiału i szelmowsko się uśmiecha. Energetyczna melancholia, juwenilny skład prochu, romantyczna kawalkada? Nie, to po prostu “Bawełniany kamyk”, który oddycha według własnych wizji i zasad. Bez tytułu 2 Zamknięci między ścianamiGłusi na wszelkie uwagiSiedzimy bez ruchu na drewnianym krześleBiałe jarzeniówki nad głowamiDookoła blask dawnych twarzyKażda niby znajomaKażdej już nie maSiedzisz sam bez ruchu na drewnianym krześleMiędzy czterema ścianamiBetonowymiChcesz się wydostać lecz wszystkieRead More →

Ten tomik jest znakomity. Prosty w swojej dykcji, ale zmuszający nas do lektury wnikliwej, bowiem te wiersze nazwałbym introwertycznymi. Wszystko tu dzieje się we „wnętrzu egzystencjalnym”. Gdzieś obok nas – jak zwykle – toczy się codzienność, ale to nie ona jest bohaterką tych wierszy. Kiedy odwracamy na drugą stronę „monetę” naszego istnienia, to tam toczy się świat własny i niepowtarzalny. Leszek Żuliński Kształty Moja ręka wydłużyła sięo sto dwadzieścia centymetrów Roztrącam krzyki ludzibez ciał Buty rozpoznają ulicepo kształcie kostek brukowych Tylko one sączłekokształtne Formes Mon bras se rallongeade cent vingt centimètres Je disperse les cris des genssans corps Mes chaussures reconnaissent les cheminsà la formeRead More →

Spóźniliśmy się na czasy morskich eksploracji, a urodziliśmy się za wcześnie, aby odkrywać kosmos. Przemysław Mańka radzi sobie z tym zawieszeniem w czasoprzestrzeni poprzez zamknięcie oczu i sztukowanie wrażliwych fraz. Mieszają się w nich żarliwość, ból, miłosne uniesienia i galaktyczne wizje, w których odkrywane są ponadczasowe prawdy. “Okręt życia i miłości” to wersy z krainy uczuć i rozedrgania – można wyczuć ich częstotliwość, gdy odpowiednio otworzy się zmysły. Nasz porządek Czas jak lustro nie kłamiejuż nie jesteśmy młodzipoprzedzeni codziennym dniemwodorową kulistą bombąktóra wznosi się co ranekwczoraj znaleźli gwiazdęstarszą niż cała droga mlecznaniech trwa i świeci dalejjak chwila – moment – wtuleniepocałunek który rozbudził wnętrzea czasRead More →