“Kwantofrenia” Cezarego Lewanowicza jest niczym system zarządzania życiem, w którym każdy organizm – od człowieka po jętkę i jemiołę – dostaje swój kod i zostaje wciągnięty w chłodną logikę katalogu. Efekt jest niepokojący. Bo kiedy człowiek pojawia się tu jako jeden z wpisów: powtarzalny, wariantowy, pozbawiony uprzywilejowania, coś zaczyna się kruszyć. Ta pozycja, perspektywa, z której zwykle opowiada się o świecie. To już nie antropocentryczne gadanie przez mikrofon, to automatyczny raport z wszechistnienia. Autor gra w podwójną grę. Z jednej strony podszywa się pod kwantofrenicznego naukowca, stąd te wszystkie numery, indeksy i taksonomie. Z drugiej podkłada pod to miękką, lepką materię: ciało, rozpad, przemoc, niepokój,Read More →

To poetycka opowieść o drodze – tej historycznej, prowadzącej przez pustynie, stepy i miasta dawnego Wschodu, oraz tej wewnętrznej, którą przemierza każdy człowiek. Motyw Jedwabnego Szlaku to metafora życia, spotkania kultur, przemijania i nieustannego poszukiwania sensu. Obrazy pustyni, ruin, karawan i współczesnej „infostrady” łączą przeszłość z teraźniejszością, pokazując, że zmieniają się środki podróży, lecz nie zmienia się ludzka tęsknota. Agnieszka Herman Jiayuguan ten kraniec budził lękza nim dzikie plemionademony i bezkrestrafiali tu przestępcyi nieszczęśnicyodsunięci od łask przy Bramie Widokówstraceńcy rzucali kamieniami o ścianęwróżąc czy powrócąnie wracalismagani wiatramistawiali stopy na jałowej ziemi ku stupom i czortenomi dalej przez wydmyku zapachowi kebabówku smakom chlebów naanku fatamorganomtam miażdżyłRead More →

„Blizny” to wiersze człowieka, który trochę już w życiu dostał i nie próbuje tego pudrować. Jest tu strata, przemijanie, zmęczenie, tęsknota za ludźmi i momentami, które już nie wrócą. A jednocześnie te teksty nie toną wyłącznie w mroku, co jakiś czas przebija przez nie czułość, pamięć o bliskich i zwykła potrzeba, żeby mimo wszystko jeszcze się nie poddać. pieśń wielorybników spójrzproszętam w oddaliurasta ponad wszelką miaręcieńzaokienny sługa nocyi jeszcze innych cieni parę truchtemnadchodzi dnia pointajak zapomnienia kwintesencjabyłominęłonie pamiętam melodia zmierzchubrzęczy w uchuniczym rapsodia wodnych pływówniedoścignione trwają w ciszytęsknoty zmarłych wielorybów a myw tej ciszy zatopieniniczym owadyte w bursztynietrwamy czekając na spotkaniei pewne jestże nas nieRead More →

„Janko Muzykant” to jedno z najbardziej przejmujących opowiadań Henryka Sienkiewicza – krótka historia chłopca, który słyszał więcej niż inni, ale urodził się w świecie, który nie miał dla niego miejsca. Janko, ubogi i chorowity, żyje na marginesie rzeczywistości, w której talent nie jest wartością, lecz ciężarem. Muzyka staje się dla niego jedyną przestrzenią wolności – czymś, co istnieje tuż obok, a jednocześnie pozostaje nieosiągalne. To opowieść o wrażliwości zderzonej z obojętnością, o darze, który zamiast zostać rozwinięty, zostaje zduszony w samym zarodku. Sienkiewicz pokazuje świat, w którym przypadek urodzenia potrafi przesądzić o wszystkim – nawet o tym, czy czyjś talent ma szansę wybrzmieć. Wydanie uzupełnioneRead More →

Świat nie runął, tylko się rozszczelnił. Na pierwszy rzut oka wszystko działa: praca, zakupy, rozmowy. A pod spodem ciągnie się przemoc, wojny, zmęczenie, coś nienazwanego, o czym nie chcemy już nawet słyszeć w naszym codziennym zabieganiu. Widzimy to i uczymy się z tym żyć. Nie z przekonania, raczej z bezwładu. To nie wielkie zło jest tu najważniejsze, tylko ta cicha, lepka zgoda, która pozwala mu trwać.  Język już nie jest w stanie tego opowiedzieć. Słowa się zużyły, krążą bez znaczenia. A życie idzie dalej obok rzeczy, których nie da się pomieścić: ktoś ginie, ktoś inny wraca do domu z zakupami. Ciało reaguje szybciej niż głowa:Read More →

Ta książka jest zbiorem krótkich zapisków: wspomnień z dzieciństwa, snów, zasłyszanych historii oraz szaleństw wyobraźni. Autor opisuje drobne zdarzenia z życia – spacery, rozmowy, nocne odgłosy czy pozornie przypadkowe sytuacje – które z czasem zaczynają nabierać niepokojącej dwuznaczności. Rdzeniem tych tekstów jest próba uchwycenia momentów wymykających się prostemu wyjaśnieniu: dziecięcych lęków, dziwnych zbiegów okoliczności i zdarzeń balansujących na granicy codzienności. Pojawiają się tu nocne głosy, miejsca, do których nie chce się wracać po zmroku, cmentarze oraz obrazy ze snów, które uporczywie wracają w pamięci. Te krótkie historie przypominają zapiski z prywatnego dziennika dziwnych doświadczeń – trochę wspomnień, trochę miejskich legend, trochę osobistego horroru. Zwyczajny światRead More →

“Hipnagogik” Adriana Szarego to zbiór wierszy krótkich i precyzyjnych, zorganizowanych wokół różnych postaci snu – koszmarów, wizji, obrazów granicznych. Szary pisze oszczędnie: zdania są zwarte, język klarowny, rytm oparty na powtórzeniach i wyrazistych zestawieniach. Nie ma tu nadmiaru – każde słowo pracuje w pocie czoła w tej poetyckiej fabryce snu. Całość przypomina zapis stanu hipnagogicznego w dosłownym sensie: tekst pojawia się na granicy jawy i śnienia, gdzie sens błyska nagle, a potem – zgodnie z logiką przebudzenia – natychmiast się wymyka. Nów. Ości Księżyca nówzaćmiony blask miłości. A potem wróciksiężyc obgryziony. Bez uczućzmarnowanywychudzony. Zostaną tylkosrebrne ości. Lecz kiedyśjego sen się spełni. Powróci do pełni. SennikRead More →

Poznańska kamienica, a w niej ciemne mieszkanie, i rzeczywistość, która kurczy się do rozmiarów butelki. Piotr, niegdyś ceniony tłumacz i intelektualista, dziś toczy walkę o każdą minutę trzeźwości. W jego hermetycznym, wyniszczonym przez alkohol świecie, granica między dnem a trwaniem jest cienka jak warstwa farby na starej ścianie. Wszystko zmienia się w chwili, gdy przez próg mieszkania przechodzi bezdomny kot. To nie jest jednak sentymentalna opowieść o uzdrowieniu. To surowy, poetycki zapis walki o resztki godności w obliczu systemowej obojętności i widma eksmisji. Czy jedna krucha relacja wystarczy, by stanąć na nogi i nie osunąć się w wieczny mrok? Dowiesz się, gdy przekroczysz     Read More →

Gdy zabieramy się za „Dzikie poziomki”, pojawia się przed nami słowo “smultronstället”, które wprawia nas w osobliwy stan. Nie ma dobrego polskiego określenia na to słowo i chyba właśnie o to chodzi: o miejsce, którego nie da się do końca nazwać, ale które każdy intuicyjnie rozpoznaje To wiersze o potrzebie znalezienia własnego kawałka podłogi, swojego parapetu, swoich dziesięciu minut ciszy przed resztą świata – i o tym, że to może być właśnie kwintesencja naszego przeżywania. Autorka potrafi postawić obok siebie zachwyt i zmęczenie, bez oceniania ich i kategoryzowania na “ładne”i “brzydkie”. Lęk sąsiaduje tu z miłością, a czułość wobec siebie nie brzmi jak gotowa formułka,Read More →

To nie jest książka z odpowiedziami, co ironicznie sugeruje okładka. To arkusz świata, w którym wszystko powoli się rozmazuje. W tych wierszach splatają się pamięć i jej erozja, historia i codzienność, sacrum i procedura. Mit, technologia i instytucje próbują nadać sens temu, co z natury wymyka się porządkowi. Każde „pytanie” odsłania raczej kruchość ludzkich konstrukcji niż pewność wyboru. To poezja o cywilizacji, która wciąż zaznacza kratki, choć nie ma to już żadnego sensu. Odchodzenie w którym momencie zacząłem odchodzićpomyślał kiedyś przy samotnym śniadaniu a może to było wtedy gdy jakieś słowoto chyba nazwisko wypadło z pamięci albo kręgosłup upomniał się o swojea po nim wewnętrznyRead More →