Kornel Maliszewski: Jaka była Twoja pierwsza ważna książka w życiu, jako dla czytelniczki? Taka, po której poczułaś, że literatura ma moc? Anna Paszkiewicz: Czytać nauczyłam się dość wcześnie, a po książki zawsze sięgałam chętnie. Już jako mała dziewczynka uwielbiałam buszować po bibliotekach. Dlatego pierwszymi najważniejszymi książkami zawsze będą dla mnie książki z serii o Muminkach. Zanurzona w innym świecie, wykreowanym w wyobraźni Tove Jansson, czułam się tak, jakbym podróżowała do innych wymiarów, gdzie zamiast ludzi i dość szarej wtedy rzeczywistości lat osiemdziesiątych można było spotkać wiele niezwykłych postaci. Uciekałam potem w te małe literackie wszechświaty za każdym razem, gdy chciałam na chwilę oderwać się odRead More →

Kornel Maliszewski: „Człowiek renesansu” to określenie, którego się nadużywa, przez co jest już trochę wyświechtane. Gdy jednak Ciebie nazwiemy w ten sposób, nie miniemy się zbyt mocno z prawdą. Skąd u Ciebie ten twórczy głód, który zaspokajasz w praktycznie każdej dziedzinie sztuki? Krzysztof Polaczenko: To skutek uboczny pewnych predyspozycji i zajęcia przynoszące ulgę. Z wiekiem dostrzegam zarówno dobre, jak i złe strony tworzenia. Każda dziedzina jest inna, a podejście do niej rozwojowe. Początkowa fascynacja przerodziła się w kreatywne spędzanie czasu, karmienie nadwrażliwej głowy oraz ucieczkę przed rzeczywistością. Pochłonięty zajęciem skupiam się na szczegółowym trudzie i przestaję analizować codzienność. Im dłużej maluję, gram czy piszę, tymRead More →

Zacznijmy od prapoczątków, jakie są Twoje pierwsze poetyckie wspomnienia? Hm… pierwsze poetyckie wspomnienia… więc teraz zamykam oczy i cofam się w czasie… Widzę, jak mama czyta mi poezję dla dzieci: „Kaczeńce” Lucyny Szubel i jeszcze jakąś książkę, w której ktoś maluje okna, na nich kwiaty albo liście – a jak dmuchnie, „iskrzą się srebrzyście”. Nie pamiętam, co to za książka, nie wiem, kto ją napisał. Byłam wtedy bardzo mała, kojarzę tylko, że nic nie rozumiem, a mama tłumaczy, że to ten „mróz” i mówi: „spójrz na okno, mróz wymalował nam kwiaty”. Akurat jest zima, a na szybie mamy piękny zimowy ornament, malowniczy szron, i jaRead More →

Tak na rozgrzewkę zadałbym Ci (nie)łatwe pytanie. Po co piszesz? W jakimś sensie wynika to z potrzeby spełnienia osobistych ambicji, ale również z chęci opowiadania historii i utrwalania wspomnianych w mojej książce „powidoków pamięci”, a więc utrwalonych w pamięci epizodów, skrawków, z których składa się nasz sposób widzenia i myślenia o tym, co przeżyliśmy. W Twoim debiucie jest mowa o opowiadaniu napisanym w podstawówce, które wywołało oburzenie szkolnych oficjeli. To literacka impresja, czy naprawdę tak wyglądały Twoje pierwsze pisarskie próby? To nie jest wątek autobiograficzny, bo nie napisałem nigdy skandalizującego opowiadania z czasów szkolnych. Za to w „Wądołach” pojawiają się wspomnienia narratora z jego szkolnejRead More →

Poniższa rozmowa to zapis debaty, która odbyła na Gdańskich Targach Książki 18 września 2022 roku. Pytania zadawał Kornel Maliszewski. Jak zaczęła się Wasza przygoda poetycka? Stało się to zupełnie naturalnie, czy była to forma walki, trudnego wydobywania czegoś z siebie? Jak to jest obudzić się, mając lat 14, 16, czy może troszkę więcej, i powiedzieć – chyba jednak będę notował rzeczywistość w formie krótkich wersów? Paweł Kobylewski: U mnie rzeczywiście wszystko zaczęło się, gdy miałem te kilkanaście lat, czternaście, piętnaście, już dobrze nie pamiętam. Wiadomo, że to dość burzliwy okres, niełatwy czas, kiedy emocje nastolatka buzują. Pierwsze próby poetyckie były więc formą buntu, choć bardziejRead More →

To już trochę wyświechtane pytanie, ale tak przyjemnie się je zadaje i otrzymuje na nie odpowiedź, że nie mogę się powstrzymać. Jak to jest zadebiutować? Wspaniale! Od debiutanta się nie wymaga. Jako nowicjusz z wypiekami na twarzy po drogach literatury jeździsz autem ojca z zielonym listkiem na tylnej szybie. A z drugiej strony szacun, bo odważyłeś się wyściubić nosek z szuflady i zrobiłeś coś, na co inni się nie odważyli. Ludzie się dopytują, nie dowierzają: „To ty piszesz?”, „Zaskoczyłeś mnie!”. Nawet krytycy (jeśli w ogóle się znajdą) nieco cię oszczędzą, bo przecież nikt nie wie, na ile naprawdę cię stać. No i wreszcie mogłem zaimponowaćRead More →

Przed wejściem w świat “Profesora i Besserwissera” chciałbym zadać Panu kilka pytań o Pana życiowe doświadczenia. Jak wspomina Pan swoje ostatnie lata w Polsce? Jakie były główne powody wyjazdu? Kiedy zaświtała w Pana głowie myśl, że to już czas na pożegnanie się z krajem? Najpierw wspominałem ostatnie lata, ale od dawna wspominam wszystkie lata. Wczesne lata pełne przygód i marzeń o przygodach, czyli typowe. Szkoła, potem studia, rozróby, przyjaciele, dziewczyny, jazz, czytanie tych samych książek i oglądanie tych samych filmów i rozmowy o nich, często, od pewnego wieku, alkoholowe. Na niektóre filmy chodziło się kilka razy. Myśleliśmy, że władze nie udostępniają nam, mieszkańcom PRL, setekRead More →

Twoja pierwsza książka, “Inne miasteczko” to był zbiór dość różnorodnych opowiadań, które scalało miejsce akcji, czyli Niemcza. Wydany niedawno “Granit” to już wyższy poziom wtajemniczenia — przeskoczyłeś z krainy krótkich form do świata pełnoprawnej powieści. Kiedy pojawiła się u Ciebie myśl, że to już czas na to, aby zmierzyć się z powieściową materią? Prawdę mówiąc, to wynikło nie od razu, ale po czasie, kiedy powstawał już „Granit”. Nie nazwałbym tego przeskokiem. To było raczej stopniowe rozwinięcie krótkiej formy. I do ostatniej chwili miałem wahania, aby nazywać to powieścią. Jeszcze jako nastolatek pisałem wiersze i kiedyś ktoś zadał mi pytanie, czy na pewno chciałbym być poetą,Read More →

Na początku trochę powspominajmy. W październiku 2018 roku ukazała się Twoja debiutancka “Pępowina”. Jakie emocje wtedy Ci towarzyszyły? Jak to jest “zadebiutować”? Na pewno towarzyszyły mi ekscytacja, radość, ale i podenerwowanie. Słowo ciałem się stało, sprawa się rypła. Człowiek sobie tworzy, czasami idzie gładko, czasami toczy się ze sobą bitwę, a tu przychodzi czas konfrontacji. Nie ma odwrotu. Z jednej strony to uczucie uwalniające, twór poszedł w świat, z drugiej obawa, jak ten świat go przyjmie. Na szczęście opiniami dzielili się ze mną ci, którym książka przypadła do gustu. Na krytykę nikt się nie odważył. Czytając Twoją książkę, miałem wrażenie, że to historia złożona zRead More →

Minął kawałek czasu od wydania „Setek oceanów”. Jak wspominasz tamten debiutancki okres i oceniasz po kilku latach tę książkę? Wszystko się w niej udało, czy budzisz się czasem w nocy z myślą, że jednak którąś z opowieści należało poprowadzić inaczej? 😉 Wtedy to były dla mnie wielkie emocje, bo niby napisałem książkę właśnie po to, żeby ją wydać, a jednak wydawało mi się to abstrakcją i nie do końca wierzyłem, że się uda. Podczas pisania fascynowała mnie wizja stworzenia potężnej, wielopoziomowej powieści z wieloma bohaterami i wątkami. Z jednej strony jestem zadowolony, że się to udało, ale wiem też, że dla wielu czytelników „Oceany” nieRead More →