Twoja pierwsza książka, “Inne miasteczko” to był zbiór dość różnorodnych opowiadań, które scalało miejsce akcji, czyli Niemcza. Wydany niedawno “Granit” to już wyższy poziom wtajemniczenia — przeskoczyłeś z krainy krótkich form do świata pełnoprawnej powieści. Kiedy pojawiła się u Ciebie myśl, że to już czas na to, aby zmierzyć się z powieściową materią? Prawdę mówiąc, to wynikło nie od razu, ale po czasie, kiedy powstawał już „Granit”. Nie nazwałbym tego przeskokiem. To było raczej stopniowe rozwinięcie krótkiej formy. I do ostatniej chwili miałem wahania, aby nazywać to powieścią. Jeszcze jako nastolatek pisałem wiersze i kiedyś ktoś zadał mi pytanie, czy na pewno chciałbym być poetą,Read More →

Na początku trochę powspominajmy. W październiku 2018 roku ukazała się Twoja debiutancka “Pępowina”. Jakie emocje wtedy Ci towarzyszyły? Jak to jest “zadebiutować”? Na pewno towarzyszyły mi ekscytacja, radość, ale i podenerwowanie. Słowo ciałem się stało, sprawa się rypła. Człowiek sobie tworzy, czasami idzie gładko, czasami toczy się ze sobą bitwę, a tu przychodzi czas konfrontacji. Nie ma odwrotu. Z jednej strony to uczucie uwalniające, twór poszedł w świat, z drugiej obawa, jak ten świat go przyjmie. Na szczęście opiniami dzielili się ze mną ci, którym książka przypadła do gustu. Na krytykę nikt się nie odważył. Czytając Twoją książkę, miałem wrażenie, że to historia złożona zRead More →

Minął kawałek czasu od wydania „Setek oceanów”. Jak wspominasz tamten debiutancki okres i oceniasz po kilku latach tę książkę? Wszystko się w niej udało, czy budzisz się czasem w nocy z myślą, że jednak którąś z opowieści należało poprowadzić inaczej? 😉 Wtedy to były dla mnie wielkie emocje, bo niby napisałem książkę właśnie po to, żeby ją wydać, a jednak wydawało mi się to abstrakcją i nie do końca wierzyłem, że się uda. Podczas pisania fascynowała mnie wizja stworzenia potężnej, wielopoziomowej powieści z wieloma bohaterami i wątkami. Z jednej strony jestem zadowolony, że się to udało, ale wiem też, że dla wielu czytelników „Oceany” nieRead More →

Twój “Paragon” ukazał się w kwietniu 2018 roku. Jak wspominasz swój prozatorski debiut i czy recepcja tej powieści Cię zaskoczyła, czy była zgodna z Twoimi oczekiwaniami? Faktycznie, to już trzy lata minęły. Paradoksalnie czuję, że minęło jakby dużo więcej czasu, tak duża przestrzeń pisarsko-mentalna dzieli mnie od mojego debiutu. „Paragon” jest quasi-biografią, moim rodowodem, pokręconym drzewem genealogicznym, książką, której się nigdy nie wyprę, ale po wyrzuceniu z siebie tego mrocznego dziedzictwa czuję, że odzyskałam autonomię literacką, że teraz już mogę pisać o wielu innych rzeczach, także tych niezwiązanych z moim życiem. Odbiór powieści był dwojaki. Pierwszy miał charakter lokalny. Osoby z ówczesnego punkowego środowiska iRead More →

Z Tomaszem Hrynaczem, autorem zbioru wierszy „Enzym”, rozmawia Grzegorz Michalak. „Enzym” to… Z tego, co pamiętam, z biologii, jeszcze ze szkoły, to są biokatalizatory. Złożone substancje białkowe występujące w organizmach, które spełniają ważną rolę w procesie przemiany materii i regulują przebieg procesów życiowych. Chyba nie chcesz powiedzieć, że napisałeś książkę o przemianie materii i procesach życiowych!? Tego nie wiem, to znaczy taki był przynajmniej mój zamiar. Oczywiście, w sensie metaforycznym, poetyckim. Ale czy mi się to udało… Na to pytanie muszą odpowiedzieć już Czytelnicy. Ten zbiór, co zresztą dla mojej twórczości jest charakterystyczne, dotyka kilku zasadniczych pytań: o sens, o czas, o miłość, o prawdęRead More →

Marcin Mońka: Jesteś chyba najlepszym poetą wśród polskich oficerów. Praca w służbie więziennej pomaga Ci trzymać rygor podczas pisania wierszy? Jesteś zdyscyplinowanym poetą? Wojciech Brzoska, poeta: Bycie najlepszym poetą wśród oficerów, przy całym szacunku dla tych drugich, chwały mi chyba nie przyniesie (śmiech). A to głównie dlatego, że w branży, z tego co mi przynajmniej wiadomo, nie mam zbyt wielkiej konkurencji. Praca zawodowa pomaga mi przede wszystkim w przyziemnej egzystencji, stanowi tzw. zabezpieczenie finansowe. Poza tym pozwala chyba czasem zachować dystans do siebie i własnych problemów. A co do zdyscyplinowania moich wierszy – ocenę pozostawiam krytykom. Choć nie podajesz w informacjach o sobie, gdzie pracujesz,Read More →

Ryszard Chłopek: Tomku, Twoja notka biograficzna zamieszona na portalu internetowym „literackie.pl” jest niezwykle intrygująca, bo zaczynasz opowiadać pewną fabułę i nagle ją zrywasz. W ten sposób wprowadzasz obszar tajemnicy, o której przynajmniej częściowe dopowiedzenie chcę Cię prosić. Piszesz o swoim pradziadku Nemezym. „Nemezy” to faktycznie ładne imię, pochodzi od greckiej bogini zemsty i podobno oznacza tyle, co „uzasadniony gniew”. Smaczku tej historii dodaje fakt, że – jak piszesz – pradziadek był rzeźnikiem. To dobre imię dla mężczyzny wykonującego tę profesję. Ale tutaj opowieść się urywa… Tomasz Pułka: Opowieść się urywa, albowiem o pradziadku (a dokładnie: “prapradziadku”; jestem niedbały) wiem tylko tyle. Znalazłem go na fotografiiRead More →