Kornel Maliszewski: Pamiętasz pierwszą grę wideo, w jaką zagrałeś? Jakie towarzyszyły Ci wtedy emocje? Ignacy Kobarynko: Pierwszą, nazwijmy to, poważną grą, w którą zagrałem, był Gothic. Pod tym względem nie wyróżniam się specjalnie, bo większość grających osób z mniej więcej mojego rocznika miała podobnie. Ta gra ma w Polsce status kultowej, nawet jeśli ktoś nie miał z nią bezpośredniej styczności, to na pewno o niej słyszał. Stworzyło ją nieistniejące już niemieckie studio Piranha Bytes, ale Gothic największą popularnością cieszył (i nadal cieszy) się w Polsce. Czynników, które składają się na taki stan rzeczy, było wiele, ale jednym z głównych powodów pozostaje polski dubbing. Do terazRead More →

Kornel Maliszewski: Nie byłoby “Piksel garden”, gdybyś nie urodził się pewnego roku w Częstochowie. Pozwól więc, że początek tej rozmowy będzie biograficzny. Urodziłeś się więc w latach 60. w Świętym Mieście… Jaki był ten czas i miejsce, jak przebiegało Twoje “napełnianie się” światem? Cezary Lewanowicz: Starałem się po wielokroć, ale nigdy mi się nie udało odtworzyć procesu napełniania światem. Możliwe, że “Piksel garden” jest próbą odpowiedzi na to pytanie. Ale nie jestem pewien. Nie umiem spojrzeć na dzieciństwo i nastoletniość oczami dziecka i nastolatka, bo mam teraz inne oczy. Tamtych już nie ma. Bliski jest mi pogląd Bachelarda, że zanim człowiek narodzi się w świecieRead More →

Kornel Maliszewski: “Magdalenki”, czyli Twój zbiór wierszy, który pojawił w grudniu na świecie niczym dzieciątko poezji, wydaje się – o ile nie zawodzi mnie intuicja – bardzo mocno oparty na doświadczeniu. Oczywiście jest to doświadczenie przerobione językowo. Jednak, skoro jest to pisanie tak bliskie ciału, to musimy o tym Twoim doświadczeniu pogadać. Zacznijmy najpierw od czystej biografii – urodziłaś się w Sztokholmie. Jak to się stało, że Twoja rodzina znalazła tam swoją nową przystań? Helena Kupczyńska: W Polsce straszyła komuna, a ludzie żyli w przekonaniu, że taki stan rzeczy potrwa wiecznie. Dlatego uciekali przed presją polityczną i ograniczeniami codziennego życia – cenzurą i szarością PRL-u.Read More →

Kornel Maliszewski: Na samym początku muszę o to zapytać… Dlaczego Monika Dziuba została Maurycym Dudkiem? Długa jest historia literackich pseudonimów, rzadko jednak autorzy i autorki wybierają alter ego przeciwnej płci…  Maurycy Dudek: Czułam, że to pytanie mnie nie ominie (śmiech). Pojawienie się zamiast mnie „Maurycego Dudka” to żadne wydarzenie. Gdyby jakiś Maurycy Dudek wybrał pseudonim żeński, o, to by było coś! Znasz inny żeński pseudonim pisarza mężczyzny niż Carmen Mola? A i w tej sprawie na odwagę musiało się zdobyć aż trzech panów i jest to swoisty literacki żart. Kobiety sięgają zaś po męskie pseudonimy relatywnie często – poczynając od George Sand, a kończąc naRead More →

Kornel Maliszewski: Zanim przejdziemy do rozmowy o “Senniku doczesnym”, czyli Twoim prozatorskim debiucie, wyruszmy w krótką podróż po Twoim życiu. Książki nie powstają przecież w próżni, najpierw trzeba się “nażyć”. A wydaje się,​​ że Twoje życie szczodrze skropliło się na kartach “Sennika…”. Spytałbym najpierw o raj dzieciństwa w “towarzystwie przyrody i bardziej lub mniej udomowionych zwierząt oraz książek”. Co to było za dorastanie? Dominika Kulig: Miałam szczęście urodzić się w rodzinie życzliwej światu. Dziadkowie mieszkali w górskiej miejscowości w powiecie limanowskim, która była oddalona od wielkich metropolii – tam spędziłam w rodzinnym domu pierwsze lata życia. Mieli maleńkie gospodarstwo i dorywczo imali się różnych zajęć.Read More →

Kornel Maliszewski: Zacznijmy od samego początku – kiedy pojawiła się u Ciebie myśl, aby wykreować mityczny świat “Uśpiewania”? Skąd taki wybór artystyczny? Czemu akurat postawiłaś na baśnie? Luiza Ludwig-Sarnowska: Pierwsze opowiadania, pisane z potrzeby duszy, powstały dwa lata temu i miały bardziej charakter terapeutyczny niż jakikolwiek inny. Przez pewien czas myślałam, żeby stworzyć cykl takich właśnie opowiadań dla dorosłych. Potem powstały: „Dziad kalwaryjski” i „Paneszki” – opowiadania, traktujące już całkowicie o obrzędach i wierzeniach kaszubskich (zadusznych i bożonarodzeniowych). Były dla mnie formą ćwiczenia literackiego – zabawy słowem i poszukiwaniem informacji o dawnych tradycjach. Dopiero później, gdzieś na torfowiskach, dokąd chodzimy z psem na spacer, powstałaRead More →

Kornel Maliszewski: Na samym początku muszę zdradzić, że przypadła mi do gustu Pana książka. Coś w niej jest, co wybija na chwilę czytelnika z codziennego nurtu zdarzeń. Pewnie chodzi o to sprytne pomieszanie wątków historycznych z tym, co współczesne, miks powagi z bezpretensjonalnością. A w tym wszystkim możemy też znaleźć kawałki soczystej prozy, która przywodzi na myśl głównie Hrabala. A przechodząc do pytania: jak to jest przeżyć taką tożsamościową niespodziankę? Dowiedzieć się po czterdziestce, że jest się Żydem?  Ksawery Kunikowski: Cóż, właściwie to mógłbym napisać, że ta niespodzianka wciąż trwa. Mimo upływu lat. Gdyż w moim przypadku, jak się okazuje, to nie był jeden moment,Read More →

Kornel Maliszewski: Zadebiutowałaś w kwietniu tego roku zbiorem haiku “Ślady istnień”, a już dwa miesiące później dałaś się poznać jako prozaiczka w książce o tym samym tytule, lecz z dopiskiem “…Opowieści”. Jak wyglądała Twoja literacka droga do tych debiutów? Czy wszystko zaczęło się w głębokim dzieciństwie, czy może artystyczne przebłyski pojawiły się trochę później? Anna Plaskowska: Pamiętam, że w dzieciństwie z niechęcią podchodziłam do nauki czytania i pisania, za to po opanowaniu podstawowych umiejętności dosyć szybko zaczęłam sama pisać. Zapał był słomiany, więc „utworów” nie powstało zbyt dużo, ale jedno z moich opowiadań, pisane w ósmej klasie szkoły podstawowej, zostało wyróżnione w młodzieżowym czasopiśmie. Pamiętam, boRead More →

Łęko Zygmuntówne: Czy wariactwo, szaleństwo można rzeźbić, rzezać, a jeśli tak, to jakie są praktyki twórczego życia szaleńczego, które Ciebie intrygują? Weronika Stępkowska: „Czy wariactwo, szaleństwo można rzeźbić, rzezać” – powiedziałabym, że na początku, w moim wypadku, było dokładnie odwrotnie: „strugał mnie obnożony / wariat”. „Obnożony”, a więc uzbrojony/niebezpieczny, ale także, przez foniczne podobieństwo, bliski słowu „obnażony”. Wybuch szaleństwa był równoznaczny z zerwaniem maski z twarzy, w którym nie ma miejsca na pozytywnie twórcze praktyki, nawet jeśli momentami odnosiło się wrażenie, że tak naprawdę to „czas ściąga mi twarz z maski”. Widzę swoje szaleństwo jako wybuch prawdy, niekoniecznie tylko jednostkowej o mnie, ale o człowiekuRead More →

Kornel Maliszewski: Na samym początku chciałbym spytać, czym są dla Pani Bałkany? Proszę o prywatną definicję. Mariola Mikołajczak: Definicji chyba nie potrafię podać, bo moje postrzeganie Bałkanów się zmienia. Na samym początku, tuż po studiach, zresztą zupełnie niezwiązanych z Bałkanami, były nowością, wielką przygodą, były miejscem, do którego chciałam jeździć, gdzie wciąż mnie ciągnęło, za którym bez przerwy tęskniłam. Potem, kiedy się z nimi zżyłam i wrosłam w nie, stały się także powodem do zmartwień, bo najzwyczajniej w świecie problemy ludzi stamtąd stały się też moimi kłopotami. Bolały mnie kolejne wojny i zmiany granic w byłej Jugosławii, przykro było spoglądać na to, z jakim trudemRead More →