O piątej rano zobaczyłam Szmaragdową Wyspę – rozmowa z Małgorzatą Kozłowską-Doczyk
Kornel Maliszewski: Jak wspominasz dzieciństwo? Czy już wtedy ciągnęło Cię do ludzi, ruchu, obserwowania i zapisywania świata? Kiedy właściwie zaczęłaś pisać? Małgorzata Kozłowska-Doczyk: Podobno jako trzyletnia dziewczynka zostałam puszczona sama przez mamę do sklepu po masło i chleb. Mama stała ukryta za rogiem i obserwowała, czy nic mi się nie stanie. A ja dziarsko i z powagą biegłam po sprawunki. Pamiętam, że w dzieciństwie uwielbiałam stać w kolejce w sklepie. Czerpałam radość z bycia wśród innych, słuchania rozmów i oczywiście nabycia świeżutkich rogalików. Zostało mi to do dziś. W Galway, jak widzisz, właśnie mży deszcz, a ja dopiero co wróciłam z francuskiej piekarni z chlebemRead More →






















