Karolina Wiaczewska – Kalecznicy

Karolina Wiaczewska

Absolwentka Wydziału Filozofii. Szukając pisarskich inspiracji, kieruje się ku człowiekowi z ciekawością i zadziwieniem. Śpiewaczka operowa. Kształciła swój głos w Polsce i Szwajcarii. Laureatka konkursu literackiego „Kryminalny Olsztyn” 2014. Pasjonatka historii. Biega dla przyjemności. Chodzi po górach, zawsze z aparatem fotograficznym w dłoni.

www.wiaczewska.pl


ZGRZYT

Nie ma mowy! Nie licz na to, że pójdę znowu do pracy! Oczywiście, że nadal będziesz mnie utrzymywać. Uświadamiam ci to, ku twojemu zdziwieniu, które jak zawsze starasz się zakrzyczeć! Będziesz mnie żywić i ubierać. Spokojnie. Bez obaw. Nie mam zbyt dużych wymagań. Przecież wiesz.

Jeśli zamierzasz obstawać przy swoim, to udam się na policję i podzielę się z przemiłą władzą, dużą wiedzą, z wielu dziedzin. Ależ, to też przewidziałam. Mam na myśli twoją reakcję, nawet twoją minę. Dość rozczarowujące, przyznaję.

Przecież nie na ciebie doniosę! Nie bądź śmieszna. Wiedziałam z góry, co powiesz – A proszę bardzo! Nie zależy mi. Idź! Tylko nie zapomnij dodać, ile sama na tym stracisz! – Tu przypominam, że ja nie mam w swej naturze takiej cechy. Strata. Precyzyjniej – poczucie straty – utrapienie ludzi, dla których środek jest ważniejszy od celu, to obcy mi całkowicie stan emocjonalny. Informuję cię, że doniosę na Gridget. O…! Już ją widzę oczami mojej nieograniczonej wyobraźni. Ty zapewne też, bardziej tak z prozaicznego doświadczenia. Zatem widzimy ją obie, jak stoi na przesłuchaniu i sepleni, jąka się i ślini, jak trzęsą jej się ręce i głos. To na sobie będziesz czuła jej rozbiegane spojrzenia. Panicznie błagalne.

Ależ naturalnie, że ci wyjaśnię, dlaczego tak się zachowuję. A co mi przyszło z bycia miłą, dobrą, spolegliwą, łatwowierną i szczerą? Już odpowiadam: Nic! Tak! Tak! Tak! Na byciu złą zyskam jeszcze mniej. Dzięki ostatnim doświadczeniom diametralnie zmieniłam swój stosunek do ludzi i świata. Od półtora roku szkolę się dzień w dzień. I mam osiągnięcia. Teraz jestem podła i wyrachowana.

Jeśli nie przestaniesz mnie sobą zamęczać, to wypróbuję na tobie zdolności wydawania opinii przez nasze sądownictwo. Udowodnione i przenosi się pocztą pantoflową, że można dokonać jednego afektu w życiu i nie ponieść odpowiedzialności karnej.


Jak to, co zrobię?! Z a b i j ę c i ę ! –

Straszysz mnie, że niby ty też możesz mnie zabić?

Proszę bardzo! O niczym innym nie marzę…