To niezwykła podróż przez siedem dekad twórczości Witolda Kiejrysa. Każdy wiersz jest tu jak zatrzymany fragment codzienności, jak złapane na gorącym uczynku chwile radości, cienie straty, blaski nadziei. Razem tworzą obraz życia, które dojrzewało wraz z epokami, a jednak zawsze pozostawało wierne prostemu rytmowi ludzkiego serca.
bezwstyd umierania
w chmurach zasypia senne morze
wygładza zmarszczki toną fale
za nimi wiatr i coraz dalej
aż po najgłębszy jądra korzeń
w prześwicie światła promień pryśnie
zgasną latarnie i księgarnie
i my jak dwa naczynia puste
w lustrze bezwstydne nagie noże
——————————–
śmierć – czyja? – przecież wciąż żyjemy
nie czując czuję jakby we śnie
i to co było obok wcześniej
i co zostało tam za ścianą
co przeczuwamy a nie wiemy
którego życia snem jesteśmy
stal stali nigdy nie rozpali
mimo iż w środku grzmi i iskrzy
1965
Schody tańczą jak klawisze
Markowi H.
Bezładne ciało zsuwa się
i na koniec spada. Zwykle
tak niewiele potrzeba ażeby przypadek
zmienił się w wypadek,
kamień, deskę i śmierć.
A może nie, bo to przyczyna rodzi skutki.
Zastanawiam się, tyle różnic.
Nasze światy wciąż zachwycają –
twój przede wszystkim ciebie; mój
dopiero otwiera się, choć mówią już teraz
jak o niespełnionym śnie.
A real porusza się i wiruje,
nie zna granic
w których pomieściłyby się tylko ramiona,
choćby mocą spięte.
Schody tańczą, jak klawisze przesuwają
jeden ton po drugim. Toń w nich, a usta
i oczy i cała cielesność niech wiruje w tańcu
bez końca.
Aż po upadek, po utratę tchu.
Tańczą schody jak klawisze,
tylko geniusz spłynie po nich.
Mgłą zostanie. Żywym pośród umarłych.
1974
Przeprowadzka
Manele spakowane czekają u drzwi.
Już drugi dzień historia filozofii
wyciera się w ręcznikach, ścianie
a także w splecionej nadzieją parze butów.
Przed ruszeniem w drogę
najważniejsza jest pozycja wyjściowa
i szybkość startu. Kogoś trzeba włączyć,
kogoś wyłączyć, coś zabrać coś zostawić.
Mały próg rysuje się w kratę i wtedy
bardziej siebie samego bać się trzeba –
tej góry którą tworzy człowiek
z mieszaniny miłości i nienawiści
litego jak skała bagażu.
2008

Witold Kiejrys, ur.25.08.1943, Warszawa.
Od 2013 roku mieszka w Bartoszycach (Warmia), to już docelowe jego miejsce. Wcześniej przez dziesiątki lat związany z Choszcznem (Zachodniopomorskie), lata 1950 – 2008. Autor dwóch tomików poetyckich – Motyw pocztówki 2010, Elis 2014 (Mamiko). Także autor powieści Zielony karp i okolica, z 2017 roku. Współautor dziewięciu wydań antologii POSTscriptum. Nie uważa się za poetę, choć w poezji odnajduje istotę i sens bytu.
– Czy ma artystyczną duszę? – twierdzi, że ma. Osąd należał będzie do czytelnika.












