Kruchość życia w tych wierszach ma wymiar fizyczny: świadomość od nieświadomości dzieli trwałość tętnicy. Autor – lekarz – porusza się w przestrzeni, gdzie istnienie jest materią podlegającą rozpadowi; w nozdrzach czuć formalinę, a ciało zapisuje własny koniec. Życie przypomina tu chodzenie po lodzie cienkim jak kartka papieru, a jedynym spoiwem pozostaje drobna nić relacji – obecność „jej”, która na chwilę utrzymuje świat w całości. „Mgnienia” są zapisem momentów pomiędzy trwaniem a zanikiem, na kilka chwil przed prywatnym (i nie tylko) końcem świata.
Czarno-biała
To zdjęcie
Zrobiono
Na ulicy
Rybnej
To zdjęcie
Zrobiono
Tuż przed
Wybuchem
Młoda kobieta
W koszulowej
Sukience
Przez mgnienie
Umieszczona w zdarzeniu
Czeka na kogoś
I nie wie
Że jest już
Starym artefaktem
Drobnym śladem
Minionego
Niestrawionym w ogniu
To zdjęcie zrobiono
Na ulicy Rybnej
To zdjęcie zrobiono
Też przed wybuchem
Po latach pisanych
Ciemnością
W tle widocznych blizn
Miasta
Jej twarz ogniskuje
W obcym spojrzeniu
Wyobraźnia obserwatora
Może mieć tylko
Dwie hipotezy
Migawka z lat studenckich
Na ćwiczeniach z anatomii
Często wyznaczano mnie
Do wyciągania ludzkich organów
Które od nadmiaru formaliny
Skutecznie podrażniały nam oczy
Czyjeś płuca, cerebrum
Innym razem serce
Od kogo mogły pochodzić?
Kto był ich właścicielem
Na pierwszym roku
Czuliśmy się zbyt nieśmiertelni
By móc zadawać szeptem
Podobne pytania
Tomasz Olcha – rocznik 1986. Jest lekarzem. Literatura od lat absorbuje jego przestrzeń do refleksji nad kondycją człowieka. W swojej twórczości łączy precyzję medycznego spojrzenia z wrażliwością na detale codzienności. W wierszach podejmuje tematy graniczne. Nie brakuje w nich odniesień do intymnych relacji czy nuty ironii, która w codziennym życiu stanowi dla autora najważniejszą strategię przetrwania. Tomem „Mgnienia” debiutuje na rynku wydawniczym. Od dwudziestu lat mieszka w Lublinie.












