Tak na rozgrzewkę zadałbym Ci (nie)łatwe pytanie. Po co piszesz? W jakimś sensie wynika to z potrzeby spełnienia osobistych ambicji, ale również z chęci opowiadania historii i utrwalania wspomnianych w mojej książce „powidoków pamięci”, a więc utrwalonych w pamięci epizodów, skrawków, z których składa się nasz sposób widzenia i myślenia o tym, co przeżyliśmy. W Twoim debiucie jest mowa o opowiadaniu napisanym w podstawówce, które wywołało oburzenie szkolnych oficjeli. To literacka impresja, czy naprawdę tak wyglądały Twoje pierwsze pisarskie próby? To nie jest wątek autobiograficzny, bo nie napisałem nigdy skandalizującego opowiadania z czasów szkolnych. Za to w „Wądołach” pojawiają się wspomnienia narratora z jego szkolnejRead More →

Przemysław Walczak, autor “Wądołów” opowiedział o swoim debiucie w audycji w Radiu Wrocław, prowadzonej przez Jacka Antczaka i Michała Kwiatkowskiego. Zapraszamy do wysłuchania tego materiału -> https://www.radiowroclaw.pl/articles/view/120893/LITERATURA-w-RWK-23-2022-Przemyslaw-Walczak-Piotr-Brencz-Sylwia-Winnik-PODCAST-VIDEORead More →

To już trochę wyświechtane pytanie, ale tak przyjemnie się je zadaje i otrzymuje na nie odpowiedź, że nie mogę się powstrzymać. Jak to jest zadebiutować? Wspaniale! Od debiutanta się nie wymaga. Jako nowicjusz z wypiekami na twarzy po drogach literatury jeździsz autem ojca z zielonym listkiem na tylnej szybie. A z drugiej strony szacun, bo odważyłeś się wyściubić nosek z szuflady i zrobiłeś coś, na co inni się nie odważyli. Ludzie się dopytują, nie dowierzają: „To ty piszesz?”, „Zaskoczyłeś mnie!”. Nawet krytycy (jeśli w ogóle się znajdą) nieco cię oszczędzą, bo przecież nikt nie wie, na ile naprawdę cię stać. No i wreszcie mogłem zaimponowaćRead More →

Na popularnym literackim fanpejdżu Księgozbiry pojawiła się pochlebna opinia o “Wądołach” Przemysława Walczaka. Marcin Zegadało pisze m.in. o tym, że “Walczak z dużą precyzją i spostrzegawczością kreśli obraz Polski, jej społeczny przekrój w skali mikro”. W pełni się zgadzamy z tą krótką recenzją. 😊 Cały tekst możemy przeczytać klikając w poniższą okładkę ->Read More →

Minął kawałek czasu od wydania „Setek oceanów”. Jak wspominasz tamten debiutancki okres i oceniasz po kilku latach tę książkę? Wszystko się w niej udało, czy budzisz się czasem w nocy z myślą, że jednak którąś z opowieści należało poprowadzić inaczej? 😉 Wtedy to były dla mnie wielkie emocje, bo niby napisałem książkę właśnie po to, żeby ją wydać, a jednak wydawało mi się to abstrakcją i nie do końca wierzyłem, że się uda. Podczas pisania fascynowała mnie wizja stworzenia potężnej, wielopoziomowej powieści z wieloma bohaterami i wątkami. Z jednej strony jestem zadowolony, że się to udało, ale wiem też, że dla wielu czytelników „Oceany” nieRead More →

Tomaszowi Boleń był, kurwa, najlepszy. Najlepszy. Bez wahania. Zdecydowanie. To był najszybszy lewy prosty, jaki w życiu widziałem. Jezu, zdecydowanie najszybszy lewy prosty. Pamiętam, jak Piotrek Cegła pierwszy raz przyprowadził go do mnie. Piotrek Cegła wcale nie nazywał się Cegła, tylko wołali tak na niego, bo robił na budowie, miał osiemnaście lat i też się nieźle bił, trenował dwa lata, był w półśredniej i nieźle umiał pierdolnąć. Podszedł kiedyś i powiedział, że jest u nich w robocie jeden chłopak, co potrafi łom rękami wygiąć i on też by chciał, więc ja mu na to, to go przyprowadź, zobaczymy co za jeden. Więc na następny treningRead More →

Od lat z różnych podziemnych nisz dochodziły głosy o mocnych opowiadaniach tajemniczego wrocławskiego autora. Był on nagradzany na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania, publikował w szacownych papierowych czasopismach, ale te, przekazywane drogą pantoflową, pogłoski dotyczyły raczej czytelniczych zachwytów i transów, w które wpadali doraźni odbiorcy tekstów Jakuba Tabaczka. Komunikat tych szeptanek był prosty: w jego historiach świat realistyczny i ten wyobrażony podają sobie łapę, tworząc wspólnie kolorowy, plastyczny i egzotyczny pochód, który na długie miesiące zostaje w świadomości oszołomionego czytelnika. Zbiór „Czytajcie, co jest Wam pisane” ukazał się wreszcie na papierze, a ploty o jego mocy nie były w żadnym stopniu przesadzone. Mamy do czynienia z soczystymRead More →

Podobno polityka wydawnicza ostatnich lat doprowadziła do uwiądu formy zwanej opowiadaniem. Ale to tylko pozory. W czytelniczym podziemiu opowiadania rozchodzą się jak świeże bułeczki (koniecznie z rodzynkami), rozkwita ich czarny rynek. Jednym z najlepszych towarów, jakie tam znalazłem, były opowiadania Jakuba Tabaczka. Czytane kilka lat temu, tak samo smakują dzisiaj. Mocno, wyraziście, charakterystycznie, z niepokojącą domieszką szaleństwa, groteski, absurdu. Nie wiadomo, kiedy i jak realizm staje się w nich własnym przeciwieństwem, sztuką zaprzeczania i powątpiewania. Najwyższą sztuką. – Karol Maliszewski Jedno z opowiadań ze zbioru: KapciePannie Wiewiórce Tomek miał być tym jedynym. Wszystko zaczęło się układać tak, jak nigdy układać się nie miało w zwyczaju. Powoli,Read More →