Dawid Markiewicz idzie na całość, opisując miłość do kobiety, z którą „jak nigdy z nikim nie doszedł tak daleko” (Resztki). Mężczyzna utrwalający stany bliskości nie do opisania potrafi znaleźć na to odpowiednie słowa. To jest coś, co zawsze dobrze robi poezji. Barbara Gruszka-Zych – poetka, dziennikarka i reporterka Uroczo staroświeckie są wiersze Dawida Markiewicza. Miłość jest tu szczera, intymność delikatna, pożądanie bliskie marzeń. To świat pełen soczystych smaków, zapachów. Czasami, jak w Bezwiednie komunikuję ci swój ból albo miłość, są to wiersze bardzo osobiste, ale na ogół autor jest obserwatorem albo smakoszem. Jest w tych wierszach dużo elegancji, jest w nich sprzeciw dla bylejakości. JestRead More →

Z praw fizyki wynika nie tylko, że wszechświat mógł zaistnieć sam z siebie, niczym proton, i nie wymagało to włożenia żadnej energii, ale i że jest w pełni możliwe, iż Wielki Wybuch nie miał w ogóle przyczyny. Żadnej, ale to żadnej. Stephen Hawking KAŻDA FALA – OSTATNIĄ PRZED PORTEM Z okazji każdej jednej fali; wszelkiej łodzi pierwszeji ostatniej grzywy lwiej, pienisto-białej, przed portembezpiecznym lecz odległym – na szczęście – ! Uderza jedna po drugiejnigdy więcej, ni mniejniż wszystkie kolejne narazniż ten syk, ten suwpiaskowy wciąż i znówotóż… następna wali! Sekunda czy kilka po ostatniej i pierwszejpodobno na zawsze – wszelkiej nawale,niosą łzy morskie, słone kropleobietnicęRead More →

Jesień to zagadka, w której kolor mierzy się z rozkładem. Nic dziwnego więc, że taka atmosfera pięknego końca przyciąga od zawsze plastyków słowa i wszelkiej maści wytrwałych obserwatorów. Jednym z nich jest Ryszard Trzęsioch, w którego utworach groza tonowana jest przez przebłyski objawiającego się sacrum. W taką “Jesień” można się ubrać. Noc Noc jest dotykalna jak futra nieznanych zwierzątgdy prowadzisz mnie przez jęk korytarzyi monotonię zmierzchów,gdy boję się zapomnienia, boję się długiego życialecz mrok nadaje śmiałość moim dłoniomdotykającym ciebiegdy zapadamy się w kosmatą czerńi wspólnie będziemy już oglądać agonię nocygdy przeminie postać świata Metamorfozy Naszymi posągowymi ciałami nasyci się ziemiaPrzeistoczymy się w niej cali,stając sięRead More →

Oddychanie, spacerowanie, obserwowanie parku, picie herbaty, siadanie na fotelu, przejeżdżanie palcem po powierzchni przedmiotów, pisanie wierszy. Dla autorek takich jak Paulina Mularczyk poezja jest nie tylko wykraczaniem poza codzienność, ale także ważnym składnikiem każdej z przeżywanych chwil. Czuje się to, gdy przed oczami przemykają nam kolejne “Oblicza” wersów, które krzyczą emocjami zamkniętymi przez lata na potrójny zamek. Czas delikatnie je otworzyć. Zakochałam się w radosnym chrobocie,w malowanym uśmiechu,w tańczącym pędzlu,który malował rzeczywistośćpiękną, niestrudzoną ciszą,zabrudził kolorami świata,blaski i cienie ukrył za płótnem,stworzył obraz na podobieństwodające ukojenie widzom,zakochałam się w tworzeniu,moje Ja na białym kawałkuczekające na działanie myśli. Żmija Wijesz się pomiędzy wątpliwościami,pożerasz kolejnego partnera,wpuszczasz jad nieświadomym,żerujeszRead More →

Poezja jest niczym zegarek szwajcarski. W ramach wersów ułożonych w zgrabne strofy można pożegnać się z życiem, opowiedzieć o miłości do świata albo przemycić tysiące innych odczuć, wspomnień czy impresji. “Czasem miewamy sny” Tomasza Woźniaka to zbiór wierszy, który wywiązuje się z takiego wielogatunkowego zadania. Pieśni o śmiertelności oraz wadzeniu się z bogiem stoją tu za pan brat z kawałkami o uczuciach i miligramach piękna. Dobrze zabrać ze sobą taką poezję, planując swoje wieczne wędrówki. Aż nadejdzie CzekamyKtoś nam powiedziałBy czekać aż nadejdzieI kiedyś nadejdzie ażCiekawe co wtedy Będziemy gotowiAlbowiem czekamy aż nadejdzieI kiedy już będzieBędziemy gotowiWszystko mija My czekamy aż nadejdzieNie jesteśmy poza mijaniemAleRead More →

Nowy zbiór wierszy Grażyny Bajer przepełniony jest tęsknotą za ojczyzną i smutkiem w krainach izolacji. Gdzieś może jednak pojawi się przebłysk nadziei? Wytrwali eksploratorzy odnajdą tu wersy, kiełkujące wiarą w lepsze jutro. Odnajdźmy je, “Zanim nadejdzie świt”. Przesilenie oczy wpółprzymknięte –zmęczone troską o wszystkoi wszystkich wiosna niespiesznym krokiem nadchodzibez nadziei na lepsze jutro dzisiaj izolacja przyjaciółką moją nie chcę już być niczyją marionetkąmam jedno życie –krótkie niektóre więzi trzeba uwięzićaby zachować swoją tożsamośćby odzyskać utraconą wolność bez wątpienia to nie abstrakcja czyż nie? Zanim nadejdzie świt… za oknem nocczarnym płaszczem okryła świat wtulona w siebieobmywam łzą wspomnienia wyciągam dłonie ku niebu –„zabierz mnie stąd! –Read More →