“Przebrane wiersze i nie wiersze” ilustrowane są obrazami Wojciecha Dunaja. Borzychy – Węgrów – Lublin – Korytnica – Sterdyń – Warszawa, wyznaczają niezbyt rozległą przestrzeń na wschód od Wisły oraz szlak słów, gitarowych ballad i malarskich epifanii. Co się może zdarzyć, gdy przypadkiem malarz spotyka poetę, a poeta malarza? Przed świtem Na przebudzenie o takiej porze,gdy dzień jeszcze nawet nie próbowałdawać o sobie znać żadnymi zmianami rytmu,zareagowałeś nad wyraz spokojnie.Wstałeś, jakby nadszedł już właśnie po temuczas – najzwyczajniej, powszednio. Tak bywało już nieraz. Z różnych powodów wyprzedzałeś krzyk przepiórki. Były to najczęściej chwile jasne albo bezbarwne, a pamiętasz tylko niektóre. Jakiś wczesnowiosenny powrót przez ParkRead More →

Wiersze zawarte w tomiku zatytułowanym „Światło w żyłach godzin” są wyborem z lat 1981 – 2021. Tematyka tych wierszy jest różnorodna – od liryki miłosnej po filozoficzne rozważania nad sensem życia, a także problemem wyobcowania jednostki we współczesnym świecie. statki zostawałem na brzeguilekroć w morzewypływały moje nadziejei nikły na horyzoncie kładłem się na piaskupatrzyłem w niebow powietrzu latały ptakimuszle błękitu patrzyliśmy sobie w oczyz ptakami wzajemniezazdroszcząc przestrzenii ziemi spokoju *** w futerale nocyidę drugą stroną snu o poranku płowieje moje życiezawieszone w szarej kalkomanii wizja skamieniałe morzez bursztynem na wardze dookoła skupienie piaskuoślepione pasmami promieni noc odbiega i wracaw stojące niebo Zdzisław Lipiński urodził sięRead More →

Dawida Markiewicza mogliśmy poznać już w 2009 roku, gdy w naszym wydawnictwie ukazał się jego “Flashback”. Wspominając tamten zbiór wierszy, przychodzi nam na myśl energia, ciepło i chęć dorwania rzeczywistości na gorącym uczynku. 12 lat później pojawia się “Wieczna iluzja”, która tylko na pierwszy rzut oka wydaje się spokojniejszą książką. Tak naprawdę za zwodniczym ukojeniem kryje się tu pokaźny emocjonalny ładunek i sześć armat szczelnie nabitych miłością. Więcej o “Wiecznej iluzji” opowiedzą Wam: Barbara Gruszka-Zych, Łukasz Gołębiewski, Marta Fox i Mietall Waluś.Read More →

Dawid Markiewicz idzie na całość, opisując miłość do kobiety, z którą „jak nigdy z nikim nie doszedł tak daleko” (Resztki). Mężczyzna utrwalający stany bliskości nie do opisania potrafi znaleźć na to odpowiednie słowa. To jest coś, co zawsze dobrze robi poezji. Barbara Gruszka-Zych – poetka, dziennikarka i reporterka Uroczo staroświeckie są wiersze Dawida Markiewicza. Miłość jest tu szczera, intymność delikatna, pożądanie bliskie marzeń. To świat pełen soczystych smaków, zapachów. Czasami, jak w Bezwiednie komunikuję ci swój ból albo miłość, są to wiersze bardzo osobiste, ale na ogół autor jest obserwatorem albo smakoszem. Jest w tych wierszach dużo elegancji, jest w nich sprzeciw dla bylejakości. JestRead More →

Z praw fizyki wynika nie tylko, że wszechświat mógł zaistnieć sam z siebie, niczym proton, i nie wymagało to włożenia żadnej energii, ale i że jest w pełni możliwe, iż Wielki Wybuch nie miał w ogóle przyczyny. Żadnej, ale to żadnej. Stephen Hawking KAŻDA FALA – OSTATNIĄ PRZED PORTEM Z okazji każdej jednej fali; wszelkiej łodzi pierwszeji ostatniej grzywy lwiej, pienisto-białej, przed portembezpiecznym lecz odległym – na szczęście – ! Uderza jedna po drugiejnigdy więcej, ni mniejniż wszystkie kolejne narazniż ten syk, ten suwpiaskowy wciąż i znówotóż… następna wali! Sekunda czy kilka po ostatniej i pierwszejpodobno na zawsze – wszelkiej nawale,niosą łzy morskie, słone kropleobietnicęRead More →

Jesień to zagadka, w której kolor mierzy się z rozkładem. Nic dziwnego więc, że taka atmosfera pięknego końca przyciąga od zawsze plastyków słowa i wszelkiej maści wytrwałych obserwatorów. Jednym z nich jest Ryszard Trzęsioch, w którego utworach groza tonowana jest przez przebłyski objawiającego się sacrum. W taką “Jesień” można się ubrać. Noc Noc jest dotykalna jak futra nieznanych zwierzątgdy prowadzisz mnie przez jęk korytarzyi monotonię zmierzchów,gdy boję się zapomnienia, boję się długiego życialecz mrok nadaje śmiałość moim dłoniomdotykającym ciebiegdy zapadamy się w kosmatą czerńi wspólnie będziemy już oglądać agonię nocygdy przeminie postać świata Metamorfozy Naszymi posągowymi ciałami nasyci się ziemiaPrzeistoczymy się w niej cali,stając sięRead More →