Słowa mogą się włóczyć, meandrować, zbijać w grudy lub tworzyć zadziwiające konstelacje. To wszystko jest możliwe, gdy wyobraźnia wreszcie się ośmieli, a z języka zostanie zdjęty kaganiec. Poetą, który uwolnił się w ten sposób, jest zdecydowanie Michał Banaszak. Jego fraza pulsuje, zmienia rytmy i gubi czytelniczy pościg w dżungli nawiązań i 1001 skojarzeń. Przyjrzyjmy się bliżej tym wersom, bo pod warstwą swawoli jest tu coś więcej, coś, co wymaga naszej odpowiedzi. Droga krajowa Przez wieś przydrożną pod flagą żółto-białą,przez wieś po drodze czarno-brązowej, przezwieś zabitą dechami na śmierć, przez śmierćpod flagą błękitno-białą, przez las świeci las krzyży i przez wstążkę kapliczki tamgdzie ksiądz firanką powiewaRead More →