Niektóre zbiory wierszy zapraszają do naprawdę osobnego świata. Taką alternatywną rzeczywistość serwuje Łukasz Czarnecki w swojej “Strefie krokodyli”. Jest to parny zaułek, pełen darwinowskich rozdań i tańców, które próbuje objąć językiem ludzki obserwator. Poddany takim samym biologicznym podszeptom, jakie słyszy zwierzęca czereda zanurzona w swoim ekosystemie. Te wersy łechcą nas gadzi mózg i zapraszają do błogiego oddania się temu, co nieuniknione. “Strefa…” czeka na śmiałków. Hipokampus Piszę w pierwszej osobie.Inaczej nie potrafię.Zabiłem hipokampusa. Dwudziestego czwartego listopada znalazłem go na plaży,gdy silne po-nocne fale wyrzuciły go na brzeg.Miał trzy centymetry wielkości.Zanotowałem w pamiętniku: mam przyjaciela.Następnego dnia pojechałem do sklepu kupić mu akwarium.Małe, półlitrowe.– Uważaj – usłyszałemRead More →