Poezja często podryguje w wiosennym nastroju, bywają jednak też chwile, gdy bukoliki ustępują miejsca tekstom o bardziej posępnym charakterze. “Gołoborza” to zbiór wierszy, w którym z kamiennym sercem przemierzamy kolejne kraje i epoki historyczne. Nie warto się jednak bać — uważni czytelnicy znajdą tu kilka ciepłych nut wśród względnie minorowych tonów. Warto czekać na ich dźwięk, nawet gdy wokół nas tylko huk wichru i nieprzebyte gołoborza. Listopad zmarli podchodzą bliżejszturm pająków jęki szmery wyciapewnie jakiś Jankiel stroi skrzypcekrzaki za oknem w lejcach wiatrujakby cały świat dokądś jechałwoźnica wtula się w kołnierzzamalowana czerwienią zieleńzaraz farba odpadniekruszą się żołędzie pod butami przechodniówziąb wciska się przez szparyliście wRead More →

Iwona Świerkula żyje poezją, a każdy jej wers jest niczym kolejny oddech. Bycie w jej świecie to znaczy przede wszystkim czuć i mieć wszystkie zmysły wyostrzone jak u nocnego łowcy. Tym razem obrazy, dźwięki czy drobne przebłyski zostały upolowane w prawdziwie egzotycznej atmosferze. Tajlandia, jako teatr zapachów, inności i starych rytuałów, podarowała autorce prawdziwą moc, z której powstały niejednoznaczne sielanki, ballady i wiersze, kojące niczym dobrze znane piosenki. “To jeszcze nie raj” – i bardzo dobrze, bo piękno po prostu musi być niedoskonałe. Smaki tajskie Sabai, sabai.Powoli, powoli. Wszystko jest tu sabai.Sanuk znaczy zabawa.A mai pen rai znaczy nic się nie stało.Don’t worry, be happy.Read More →

Kilka dni temu w Wydawnictwo Mamiko pojawiła się nowa propozycja poetycka. Iwona Świerkula, znana z Odcieni Fudżi, tym razem postanowiła zagrać na poetyckich nutach przejmującą pieśń o możliwym odejściu. Jednak przed nieuchronnym uchronił ją hart ducha i poezja, która bywa czasem ostatnią deską ratunku. Zapraszamy do przeczytania kilku wierszy ze “Szwów”.Read More →

Przejmujący opis choroby w zdyscyplinowanej formie poetyckiej – tak można byłoby opisać “Szwy” Iwony Świerkuli. Poezja od zawsze mierzyła się z najtrudniejszymi tematami i sprawami granicznymi, jednak tym razem “oddech nieuchronnego” sprawił, że w tych wierszach pojawiła się pewna nienazwana wibracja tożsama z tajemniczą świecką modlitwą. filiżanka herbaty usiądź przy mnie z gorącą filiżankąopowiem ile potrzeb ma ciałoi jak trudno oddzielić dotyk od smakuodchodzę i wracamaż dłonie stają się sennetrzymam małe ogniskow brzegach porcelanyciepło spływa w dorzecza organówlistki herbaty powoli się rozchylająa we mnie ból jak wiatrktóry zwija się w siebiebo czym jest miłość jak nie gorącemoswajam żar który kąsaniedługo będzie go można pogłaskać bierzeszRead More →

Orzeł nad Fukagawa Susaki skrzydła nad śniegiem ponad lodem dziób wyostrzony w dole wszystko małe za duże by unieść ale to czego pragnie oko wypatrzy i zapoluje na przyszłość taką która zmieści się w szponach a ja po drugiej stronie wplątana w siwe włosy Nagła ulewa w Shōno mgła w kawałkach ludzie między przepaściami próbują ocaleć ulewa zatopiła ich domy a oni rozchwiani za obrazem czekają przyszłe pokolenia aby ich podtrzymać by się przypadkiem nie potknęli i by widok nie spłynął zanim deszcz nie przestanie padać Karp wpływający pod wodospad jak nie posłuchać nurtu który przestawia brzegi jak zatrzymać prawo natury że źródła zamykane sąRead More →