Recenzja „Epizodu z Tanatosem” Zbigniewa Żuchowskiego

Tomik poetycki „Epizod z Tanatosem” Zbigniewa Żuchowskiego został wydany przez Wydawnictwo MaMiKo w Nowej Rudzie w 2025 r. Zbiorek ukazał się dzięki pomocy finansowej Stowarzyszenia Dobrzyniacy w Brzuzem oraz Gminy Wąpielsk. W publikacji wykorzystano ilustracje Elżbiety Pyry. Autor ma w swoim literackim dorobku zbiorek „Mała Ojczyzna” wydany przez Wszechnicę Edukacyjną i Wydawniczą „Verbum” w Brodnicy w 2017 r. oraz inne publikacje związane z lokalną historią. Jego wiersze ukazują się w tomikach Lipnowskiej Grupy Literackiej.

Teksty zebrane w „Epizodzie z Tanatosem” zostały starannie wybrane i przemyślane. Zbigniew Żuchowski nie tylko zapisuje swoje refleksje czy stany uczuciowe. Treść jego wierszy sięga głębiej. Czasem trzeba poszukać informacji w różnych źródłach wiedzy, by dowiedzieć się, kim był Nikefor Blemmydes i co było tematem jego zainteresowań. Autor tomiku prezentuje utwory ciekawe intelektualnie, a jednocześnie nacechowane emocyjnie i zwyczajnie ludzkie.

Jednym z bohaterów – być może całego cyklu – uczynił Nikefora Blemmydesa, który jawi się w kolejnej odsłonie… tym razem w roli filozofa. Tematem jego rozważań jest zło, które wyrządza człowiek człowiekowi lub jedni ludzie drugim ludziom. Zło dotyczy zarówno jednostek jak i dużych grup ludzi. Blemmydes usiłuje – bo już wie z obserwacji lub ze słyszenia – wytłumaczyć „obecność zła”. Nawiązuje do wyprawy krzyżowej w XI wieku zakończonej „sukcesem”. Jerozolima zdobyta! Zwycięstwo! Wymordowanie ludności było triumfem. Filozof nie chce obarczać Boga winą za zło w ludziach. Często tak się tłumaczy, że gdyby Bóg istniał, nie pozwoliłby na okrucieństwo, ludobójstwo i barbarzyństwo. Według Nikefora Blemmydesa takie mówienie i myślenie są uproszczone. Zło to wina tylko i wyłącznie ludzi. Zło tkwi w człowieku, w nas.  

Gustaw Zieliński, jeden z poetów Ziemi Dobrzyńskiej podzielił się następującą refleksją w opowieści „Manuela”: „Nie bronimy ani naszej ojczyzny, ani praw najświętszych całej ludzkości. Przelewamy krew w sprawie dla nas wstrętnej, bo mordujemy naród, broniący fanatycznie i tych samych zasad, tj. wiary i niezawisłości, których my być winniśmy naturalnymi wyznawcami i obrońcami, a to wszystko dla dogodzenia nieograniczonej dumie jednego człowieka”. W tym przypadku miał na myśli Napoleona Bonapartego. „Niech żyje wojna! Muzyczka marsza rżnie. Wojna! Pieniążki sypią się” – napisał ironicznie w wierszu Lucjan Szenwald, a spopularyzował jako piosenkę Stanisław Grzesiuk i Maciej Maleńczuk. Ewa Szelburg-Zarembina pisała o „splugawionej planecie”. Era plugastwa zaczęła się od początku powstania świata i będzie trwała do jego kresu. Nawet gdyby ów kres nie nastąpił i tak barbarzyństwo będzie się szerzyło. Co po głosach ludzi sprzeciwiających się złu, potępiających wojny i namawiających do zaprzestania ludobójstwa? Nic! Niech nikt nie czuje się bezpieczny. „Wyuzdane zło” miało się, ma się i będzie się miało wyśmienicie. 

Miał o czym myśleć Nikefor Blemmydes. Przeczuwał dylematy następnych pokoleń. Jaka nauka dla nas i potomnych z jego rozważań? Bardzo ważna. Czy skuteczna? Nie! Chyba nigdy i nikomu – z całym szacunkiem dla Nikefora Blemmydesa – nie uda się wyjaśnić zagadki zła. Słowa „miał szczęście” brzmią jak ironia losu. Nie był świadkiem ludobójstwa wielu kolejnych wojen. Nie wiedział, że Niemcy potrafią zebrać kilka milionów europejskich Żydów i ich zamordować. Świetnie się spisali! Pod każdym względem: i organizacyjnie, i wydajnie, i efektywnie. Wzorowo. 

Teksty w tomiku „Epizod z Tanatosem” są trudne w odbiorze, co nie znaczy, że przeznaczone tylko dla wąskiego grona czytelników. Do „Epizodu…” mogą sięgnąć wszyscy zainteresowani literaturą. Wydaje się, że Zbigniew Żuchowski nie będzie miał powodu, by wstydzić się swoich wierszy. Autor miał epizod z Tanatosem… My też mamy, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy… Nie niesie on nadziei ludziom żyjącym. Wszystko jest niepewne, kruche i zależne od przypadku. Z chwilą urodzenia jesteśmy na straconej pozycji. A czas trzeba wypełnić. Życie uczynić znośnym dla siebie i innych. I nie żałować, gdy wcześniej zostaniemy odwołani od „stołu”. Póki czas cieszyć się, że „czasem / rozchyla się kurtyna”. Podmiot liryczny w wierszu dodaje: „to wiedza może / albo też miłość / nadają sens / i porządkują świat / – i dla nich warto żyć”. Słowo „może” jest tu wiążące. W innym tekście („przepis na wiersz”) dzieli się myślą: „aby nie zbłądzić / szukam punktów odniesienia”. Właśnie często powtarzające się słowa: myślałem, szukam, rozważam, idę, lękam się… świadczą, że podmiot liryczny (może porte-parole autora tomiku) nie wydaje autorytarnych sądów. Wystarczy mu do życia podstawowy kanon dziesięciu przykazań. Bardzo często od ja lirycznego („Przed wieczorem patrzyłem na drzewa”) przechodzi do ty lirycznego („kobieto z Odessy”) lub wręcz do my lirycznego („Śnimy nasz sen o miłości, / jak żebracy, / o suto zastawionym stole”). Są to celowe zabiegi językowe, by wyrazić swój jednostkowy pogląd lub wypowiedzieć się za kogoś albo przekazać doświadczenia ogólne wielu osób.

Poezję Zbigniewa Żuchowskiego cechuje klarowność wypowiedzi i oszczędność słów. Układ wersów oraz liczba sylab jest dowolna, co daje odbiorcy możliwość różnej interpretacji tekstu. Liczy się treść przekazu emocyjnego, choć forma zapisu linijek czy zwrotek też ma znaczenie. Ważną rolę przypisuje autor „Epizodu…” poetom i poezji. „może to wszystko co napisałeś / nic nie jest warte” – zastanawia się w tekście „wartość poezji”. 

„Czym właściwie jest życie / oprócz przemijania / i pożegnań” – stwierdza podmiot liryczny w wierszu „*** jak ikona”. Życie trwa jak epizod z Tanatosem.

Bożena Ciesielska, Skępe, 7 I 2026 r.