Nerwy na skórze – Joanna Brzostowska

Dusza na ramieniu, serce na dłoni, a nerwy na skórze. Poezja rodzi się właśnie z tego rodzaju stanów, gdy wrażliwa postać rozrywa skorupę i wnętrza nie da się już ukryć. Podobnie jak u meduzy z któregoś z opowiadań Sartre’a. Joanna Brzostowska wyruszyła w swoistą podróż, aby odkryć to, co znajdowało się tak naprawdę najbliżej. Stany, emocje, rzeczywistość ukryta niczym w śnieżnej kuli. Z dalekich, wewnętrznych krain przywiozła ze sobą pamiątki z walki – a teraz możemy obejrzeć te poetyckie slajdy, które suną spokojnie i wytwornie tylko w sobie znanym rytmie.

Świt


Zaciskam powieki,
by uwięzić pod nimi sen o Tobie.
Pod poduszkę wkładam
nieodporne na świt obrazki szczęścia.
Wertuję dostępne powody, by wstać
i wybieram schorowaną nadzieję.
Z litości.
Jest za słaba, by wyjąć z szafy
moje uśpione sukienki
i buty, które jeszcze nie uczyły się chodzić.
Nawet włosów mi nie rozpuści
i nie zatańczy ze mną na wietrze.
Wpadamy razem w koleiny codzienności.
Zaciskam powieki.
I tak znam tu wszystko na pamięć

Cisza


Nocą odwiedza mnie cisza,
zawsze trochę spóźniona.
Siada obok, przykrywa się kocem
i zaczynamy milczeć.
Milczymy o dniu,
który się wymknął bez śladu
i o tęsknocie
trawiącej spokój.
Cisza o nic nie pyta,
nie chce wiedzieć,
co jutro z obiadem,
kto umarł
i gdzie jest promocja.
Po prostu jest blisko.
Tylko ona to potrafi.

Starość


Dzwoniła do mnie starość.
Mówiła, że się spóźni
i nie dotrzymała słowa.
Już jest.
Rozgościła się w moim lustrze,
a kiedy stłukłam je pięścią,
usiadła mi na twarzy
i głosi, że tu jej dobrze
i że zostanie na dłużej,
a może nawet na zawsze.
Na razie mam ją gdzieś
i o przyjaźni nie ma mowy.
Chyba, że pojmie,
że nie jest najważniejsza.
Chyba, że… ja to pojmę.


Joanna Brzostowska – absolwentka filologii germańskiej w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Rzeszowie, nauczycielka języka niemieckiego. Od urodzenia mieszka w Czudcu. Wiersze pisze od kilku lat. “Nerwy na skórze” to jej autorski debiut.