“Mgnienia” Tomasza Olchy, czyli opiewanie kruchości

Poezja musi mieć swój ciężar gatunkowy, bo gdy wpada w tango ligwizmo, to wiotczeje wraz z każdym krokiem – zdaje się mówić Tomasz Olcha, którego poetycki świat wykuwał się na nocnej zmianie w szpitalu, a nie podczas “akademickich gier ze średniówką”. Zapraszamy do przeczytania kilku utworów z “Mgnień”: