Najłatwiej byłoby nazwać „Ułamek wieczności” poezją podróży, pamięci i kobiecości. Problem w tym, że ten tomik szybko wymyka się takim etykietom. Obok Galway, Sewilli, Edynburga czy Bordeaux równie ważne są tu: kawa przed lotem, walizka z zacinającym się kółkiem, chipsy na święta, second-hand czy kot zaglądający do piekarnika. Małgorzata Kozłowska-Doczyk nie szuka poezji w “muzeach wzniosłości”. Interesuje ją bardziej to, co wydarza się “tu i teraz”, co jest zanurzone w metafizyce chwili. To książka o ciągłym ruchu: między miejscami, językami, wspomnieniami i kolejnymi wersjami siebie, choć pod warstwą kolorów, muzyki i podróży kryją się tu także ciemniejsze tony, takie jak lęk, strata czy przemijanie. To poezja bardzo współczesna, która wydeptuje swoje ścieżki pomiędzy lotniskiem, codziennością, tęsknotą i drobnymi chwilami, które pałętają się za nami ukryte w podświadomości. To jest chyba właśnie ten nasz “ułamek wieczności”.
One sunny day in Galway
Świat narysowany kredą na chodniku
jest bezawaryjny. Chyba, że spadnie deszcz.
Ale słońce jest dziś beztroskie jak różowe trampki.
Dźwięk trąbki kręci się po Druid Lane.
Przysiadam w zatoce jak turystka,
która wróciła z Finlandii. Szare pióro spada
pod moje nogi. Tyle niedokończonych tekstów.
Konflikt wewnętrzny
Deszcz jest nieuleczalny. Wlewa się we wszystkie kategorie.
Wojnę popijam kawą. Stosy jedzenia wyrzucam do śmieci.
Oni wycinają drzewa. Ja tylko skroluję dni na wyciszonym
popłochu. Boisz się jechać do szpitala Uberem? Drzwi otwierają się
na kod. Raz w roku sprzątam plażę. A co jeśli składam się z ognia?
Nawet włosy. Wściekaj się na deszcz. Jedz na zapas.
***
W przedostatni wieczór stycznia
wychodzę ze śmieciami. Deszcz świeci
pod latarniami. Pod kawiarnią na rogu,
człowiek bez domu układa się w śpiworze
zielonym
Wywijam plastikowym workiem. On patrzy. Ja zerkam.
Na plecach ma granatowy koc z dziękuję
we wszystkich językach. Ale to nie jest czas na ckliwość
czy wdzięczność.
Niebo zachmurzy się jeszcze bardziej.
Gryzę krakersy „mixed seeds”.
Nasze instrumenty nie mają sposobu
żeby zmierzyć to uczucie.

Małgorzata Kozłowska-Doczyk
Poetka i blogerka bluetram.net, dziennikarka z zamiłowania. Mieszka w Galway w Irlandii wśród ludzi z różnych kultur. W sercu zawsze ma Wrocław. W swoim pisaniu akcentuje poetycką stronę życia, detale codzienności, ścieżki, które inspirują do zmiany społecznej. Przeprowadza wywiady z ciekawymi ludźmi, bo lubi inspirować innych do działania. Pisze reportaże z ulotnych momentów. Autorka tomiku: „Szkice z wędrowania” (2013). Jej wiersze opublikowano m.in. w antologii „Wybrane z rozkładu jazdy” oraz w magazynie internetowym Suburbia. Poetycki test „Perspektywa 5 kilometrów” ukazał się w książce „Europe at Home” w ramach projektu Faro 2027 Europejska Stolica Kultury. Związana z festiwalem literackim Ogólnopolskie Spotkania Poetów Biała Lokomotywa w Łazieńcu, na którym zaprezentowała grupę pisarską z Galway i zainicjowała europejską podróż festiwalu, czyli Wagon Europejski. Zamieszcza swoje wiersze na transparentach, manifestując w przestrzeni publicznej ważne rzeczy dla niej, świata lokalnego i globalnego. Tworzy także w języku angielskim. W poezji wykorzystuje też słowa z innych języków.












