Maciej Nowakowski – Na zawsze jutro

Maciej Nowakowski, rocznik 1965. Jest lekarzem medycyny praktykującym w stanie Nowy Jork. Fantastyczno-przygotowa powieść “Na zawsze jutro” jest jego drugą książką.


8/

Alicja też była obecna na tym pamiętnym balu. Wtedy była jednak dla mnie tylko jedną z nic nie znaczących plam. Jej ojciec był Żydem, który w średnim wieku został Frankistą. Polski król uznał go za Polaka i nadał mu tytuł szlachecki. Złośliwi mówili, że sobie ten tytuł kupił, ale przecież tytuły zawsze były i są w taki czy inny sposób kupowane. Zresztą, jak to umiejętnie stwierdził Balzac, podstawą każdej fortuny i początkiem każdego wpływowego rodu jest zapomniana zbrodnia. Zapomniana ponieważ została umiejętnie przeprowadzona, pochodzenie tytułów nie ma więc żadnego znaczenia.
Jakub Frank był postacią wyjątkową – przeszedł z judaizmu na islam, z islamu na katolicyzm, a z katolicyzmu na prawosławie. Jego zachowanie można było wytłumaczyć tylko mistycznym boskim objawieniem albo oportunistycznym nihilizmem. Wspierający go finansowo, w większości bardzo ubodzy frankiści wierzyli w potęgę jego mesjańskiego objawienia, inni podziwiali bezczelną sprawność jego nihilizmu. Tak wielka bezczelność była rzadko spotykana w tysiącleciach poprzedniej historii i on nadał jej nowy wymiar.
Jakub Frank – jeden z wielkich artystów w historycznej komedii – jestem przekonany, że na w i e l e sposobów zabezpieczył sobie wpływy na tamtym świecie.
Nie wiem, czy ojciec Alicji wierzył w idee Jakuba Franka, czy też został polskim szlachcicem z wyrachowania, zbyt optymistycznie przewidując późniejszy rozwój wypadków. Ostatecznie nie miało to dla niego żadnej różnicy. Został zamordowany podczas ukraińskiego powstania, wchodzącemu w drogę Konfederacji Barskiej. Ukraińcy, jak każdy młody naród, pragnęli przekonać świat o swojej państwotwórczej namiętności poprzez szokujące okrucieństwo swoich czynów.
Świat widział podobną pasję wiele razy; tak czynili Chorwaci, oznajmiając światu, że nie chcą być częścią serbskiej Jugosławii. Tak czynili ponownie podczas kolejnych narodowych zrywów Ukraińcy, do niedawna zresztą z góry skazani na niepowodzenie przez geopolityczne konstelacje.
Ojciec Alicji zginąłby tak czy owak jako Żyd albo jako Polak, kwalifikował się pod nóż według zasady: Lach, żyd czy sobaka – wse wira odnaka.
Z jego morderców darli później na śniegu pasy członkowie Targowicy. Był to pierwowzór szczerej polsko-rosyjskiej współpracy niczym w Operacji Wisła półtora wieku później.

Alicja była Frankistką z krwi i kości, nieodzowna duchowa córka nowego mesjasza, ba, w środowiskach chasydzkich krążyły nawet plotki, że sam Jakub podczas wizyty na Podolu odbył długi, niekoniecznie czysto duchowy seans z jej matką. Wśród wielu oczywiście wzbudzała niechęć a nawet nienawiść swoją niewierzącą w ziemskie rytuały inteligencją. Nie pomagały w jej odbiorze przez pobożnych Żydów będące wkrótce publiczną tajemnicą jej niespożyte seksualne apetyty. Nie była ona konwencjonalną pięknością; miała bardzo wyraziste semickie, trochę azjatyckie rysy, które mógł docenić tylko prawdziwy koneser kobiecej urody. Koneser inteligentny, który potrafił ujrzeć w jej oczach bogatą, pełną łez, krwi i śluzu historię jej współziomków. Miała długie czarne włosy i jak miałem się później przekonać, równie kruczoczarny i gęsty zarost w okolicach płci. Gdyby zmieszać jej zdjęcie z obrazami w teście Roschacha, na pewno wywołałaby szok czerni. Ona nie miała z tego powodu żadnych kompleksów, była po frankowsku bezczelna, zadowolona z siebie i przekonana o swoim powabie. Nosiła swoje łonowe gniazdo z dumą, z jaką przewodniczący Mao nosił brodawkę na swojej dolnej wardze. Do dzisiaj chińskie banknoty przedstawiają przewodniczącego bez retuszu tej brodawki.
Alicja była jurna, pozbawiona skrupułów i wyrzutów sumienia. Zdradzała później wszystkich swoich mężów i niczym kukułka podkładająca swoje jaja do gniazd innych ptaków ona podstawiała wszystkim ptakom swoje gniazdo.
Cóż to, skoro pomimo tego całego „tłoku”, nic tam się nie wykluło. Alicja okazała się podwójnie wybrana; nie tylko należała do wybranego narodu, ale także do wybranego grona nieśmiertelnych.

Grażyna lubiła nasze wspólne przejażdżki konno, nasze wspólne kolacje i momenty, w których czule całowałem ją po oczach, uprzednio wziąwszy w obie ręce jej szlachetną, piękną twarz.
Alicja pożądała mnie i kochała.


Maciej Nowakowski – Na zawsze jutro, Mamiko, 2005