Daria Dziedzic – Wyspa

Plankton



Tak się zdarzyło, że tej nocy nie zmrużyliśmy powiek,
rozmawialiśmy długo o wszystkim, wilgotni i ciepli
jak wnętrze orzecha.
Chcieliśmy zatrzeć tropy w miejscach, gdzie ocierały się
o nas gazele, nie raniło szkło, powierzchnia jeziora
odbijała stopy. Na tym właśnie miała polegać wieczność,
ale stało się inaczej. Widocznie o czymś zapomnieliśmy,
bo spadł śnieg.
Wytłumacz proszę, co mogło się stać, że nie należymy już
do tej samej gromady, otwórz mi oczy, przynieś
odpowiedź na zielonej blaszce liścia, stwórz błękitny ocean
raz jeszcze. Powiedz, co może się zdarzyć za szeleszczącą
kurtyną, gdy odpłyną wodorosty, zabrzęczą syrenie łuski,
stężeje sól.
Tylko tak można dojrzeć przyszłość, choć woda
zniekształca odbicia, ale myślmy, że będzie dobrze,
więc uśmiechnij się, książę, morski koniku,
uśmiechnij.


Rapsodia

Zlewasz się z nocą w niesamowitą opowieść,
w przyrzecznych zaroślach grzechoczesz,
żebym mogła cię usłyszeć,
nawet wtedy , gdy śpię odurzona tabletką.
Stajesz się nowym początkiem,
nie dającym się łatwo rozkruszyć w dłoniach szkłem.
Jesteś trwałym królestwem,
gdzie wojownicy nie wznoszą kopii, święte ogniska nie
gasną, woda nie obmywa ran.
Mój cesarzu o drapieżnej szczęce, żółtych oczkach
przegryź suche powietrze kokosem, napełnij usta sokiem,
wytrzymaj kilka sekund bez oddechu, później szepnij na ucho owocową wróżbę.
Tylko wtedy nie przepłynę obok ciebie obojętnie,
pociągnę za odpowiedni sznurek i staniesz się więźniem.
Tymczasem przebiegasz gepardowi drogę,
wpadasz w przepaść kamykiem.




Ostrzeżenie

Wybierasz się do mnie, ale jestem gdzieś indziej,
tam, gdzie mam więcej dróg do wyboru, mogę wierzyć
we wszystko, inaczej niż do tej pory.
Nie pukaj do drzwi, zawróć możliwie jak najszybciej,
zanim głodne wilki wyczują zapach twojej skóry,
posłuchaj. Pociesz się inną kobietą, tak wiele na ciebie
leci, sam mówiłeś zeszłego roku. Nie zbliżaj dłoni do
oszronionej klamki, nie naciskaj, bo łatwo nie ustąpi,
jeśli już
to odwróć się na pięcie, czmychnij schodami.

Jeśli zostaniesz,

będziesz miał mało czasu na oddech, przemyślenia,
spojrzenia w przeszłość. Wilki są silniejsze, szybsze,
głodne. Nie patrz im w oczy, bo zatrzymasz się w nich
na wieczność, utoniesz jak ziarenko piasku,
zakiełkujesz łzą. Nie szukaj mnie wśród nich,
mimo że, jestem piastunką, rozczesuję im włosy,
śpiewam do snu i zbieram błękitne ziele.
Zapomnij, wiem, to tak trudno powiedzieć, trudniej
wykonać, ale zrób to, proszę, nie każ bać się o ciebie,
przewiń taśmę do przodu. Odejdź, ale nie osiwiej ze
smutku, żyj tak jakbyś miał dostać wiadomość,
że zaraz wrócę, zaparzę kawę, pościelę łóżko.