Fryzjer raz w miesiącu odwiedzał wszystkie regimenty szpitala. W sumie przebywał 3 dni. Na pana fryzjera nikt z nas nie czekał. Nie zauważyłem, żeby jego wizyta była szczególnym dniem. Nic z tych rzeczy. Golibroda był starszym panem. Przypominał referenta z urzędu niż stylistę fryzur. Pojawiał się po śniadaniu. W kącie korytarza, w świetlicy-jadalni mościł warsztacik, czyli prowizorkę, łatwą do rozbiórki. Na stoliku stawiał maszynkę do strzyżenia, ręczną i elektryczną, brzytwy, nożyczki i kilka grzebieni z powyłamywanymi zębami. Do krzesełka przywiązywał długi rzemienny pasek do ostrzenia brzytwy, którą wecował. Nigdy nie przynosił ze sobą lustra. Strzygł, jak to się mówi, na sucho albo pod garnek. PostrzyżynyRead More →

Pochodzimy z Dolnego Śląska; Ania Krakowska – Nowa Ruda, Artur Chabrowski – Kłodzko. Od długiego czasu piszemy opowiadania i wiersze. Oboje lubimy fantastykę, więc postanowiliśmy połączyć nasze siły i tak powstało kilka wspólnych utworów. Bardzo dobrze się uzupełniamy.  Pisanie jest dla nas przyjemnością. W czasie pandemii, gdy nie można było spotykać się ze znajomymi postanowiliśmy napisać wspólnie rymowaną bajkę. Podczas tworzenia konspektu okazało się, że owa bajka może stać się czymś większym. W dobie spędzania czasu w samotności, tworzyliśmy razem co przełamywało rutynę codzienności. Utwór powstał tylko podczas kontaktu telefonicznego.” Postacią negatywną w tym dramacie jest tytułowy Czarnoksiężnik. Wychodzi on naprzeciw cudzym potrzebom i pragnieniom,Read More →

Drogi Czytelniku, Z ogromną radością dzielimy się z Tobą „Kroplami Życia”. Ten wyjątkowy zbiór ponadczasowej wiedzy i mądrości został napisany i przekazany w formie poezji przez niezwykłą osobę, jaką była Krystyna Ming-Ostrowska. Mam nadzieję, że Ty również znajdziesz w nim odpowiedzi na odwieczne pytania: „skąd pochodzimy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy?”, a wiedza i piękno, które płyną ze Źródła, wypełnią Twoje serce, zainspirują umysł i odżywią Twego Ducha. […] Diana Krechowska Listopadowa dojrzałość Dzisiaj,zagrałeśjak dawniejna fortepianie.Tak, całkiemspontanicznie. Długoniećwiczone palcebłądziły po klawiszachmyląc sięczasami. Lecz twojedwadzieścia latsłyszałam wyraźniew twojej muzycei wszystko, co tobieprzyniosło życie. Zawszelubiłeś oddychać szerokoi radowałeś się zawszepełnym sercem. Słoneczny ogieńprowadził twe krokii twoje dary.ARead More →

Poezja to wywoływanie duchów? Stanisław Kuźnik mógłby odpowiedzieć na to pytanie twierdząco, bo w swoich wersjach wyczarowuje dawno niespotykane postaci, miejsca i artefakty. Co najważniejsze – przedstawia je w czułej, detalicznej i żywej formie. Te wiersze osiadają w kącikach umysłu niczym zagadkowa substancja, niczym ektoplazma. W takiej poezji można się zanurzyć. Stara kobieta na placu zabaw Spacerowałyśmy w kolorowych sukienkachciemnymi brukowanymi uliczkamitam i z powrotem, wciąż tam i z powrotemZa oknami stare kobiety śniły o kochankachpoległych na którejś z wojen, być może ostatniejZ murów w ciszy osuwał się tynkNoce były duszne i dopiero nad ranemnasze twarze chłodził wiatrdelikatny jak pierwszy pocałunekOd czasu do czasu zatrzymywałyśmyRead More →

Maurycy Dudek jest z zawodu prawnikiem, a z pasji publicystą. Autora fascynują podróże i tematyka szeroko rozumianego Bliskiego Wschodu – Islam, kultura arabska, hebrajska i perska, zarówno w ujęciu historycznym jak i socjologicznym. Stąd wizyty autora w obozach dla uchodźców na terenie Niemiec i liczne podróże na szeroko rozumiany „Wschód”, gdzie do tej pory, pomimo nieprzerwanej aktywności zawodowej, spędził łącznie prawie dwa lata. Bezpośrednio przed pandemią autor wędrował po Iranie, a w ubiegłym roku podróżował po Podlasiu śladami tamtejszych Tatarów, co zresztą skutkowało serią artykułów poświęconych terenom przygranicznym. Pandemia zaowocowała ujęciem wieloletnich obserwacji autora w ramy powieści obyczajowej „Przyzwoici ludzie” o mieliznach integracji kulturowej. IRead More →

Każdy z nas chce wrócić do domu, dom jednak niejedno ma imię. Jedni stukają w bramy do domu Ojca, inni pozłacają klamki i marmury. Jakiej “Drogi do domu” poszukuje Piotr Kominek? Jest to szlak utkany z poetyckich wzruszeń, emocji i mocnego odczuwania tego, co nieuchronne. To prawdziwy dom miłości, w którym po prostu trzeba się rozgościć. Przypowieść byłeś tu z namitu dorastałeś zostały po tobie książkii jakieś notatki pokryte kurzem wiedziałeś że czas mijaa my pozostajemy tacy sami dobrze wieszże spotkałeś już swego mistrza i gdy znów stoiszna rozstaju drógzatrzymaj sięi przypomnij sobie jego słowa i uwierz żepo cierpieniu przychodzi szczęściei powiedz miczemu tak musiRead More →

Wrocław ma nowego narratora, który ostrzelał swoim czujnym okiem Brochów i okoliczne dzielnice. Te migawki z codzienności tworzą słodko-gorzki kolaż, który boli, wzrusza i śmieszy. Przemysław Walczak przypomina nam, że nawet w rowach, wądołach i na językowych nieużytkach można trafić na prawdziwy diament. W tej frazie warto się przejrzeć. “JUSTYNA PO RAZ PIERWSZY Doszedłem do pobliskiego przystanku, mocno już mimo wczesnej pory rozgrzanego od słońca, i wsiadłem do tramwaju nr 3 z napisem „Leśnica”. Wagon ruszył z łoskotem i zaczął oddalać się od przystanku świecącego reklamami niczym ogromna żarówka. Zaraz za mną wszedł jakiś bezdomny z pomiętą reklamówką w dłoniach, który pojawił się nie wiadomoRead More →

Wiersze Tamary Hebes są krótkie, treściwe, trafiające w sedno, co podkreślają wyraźne puenty. To dobra, Różewiczowska szkoła. Także w warstwie ideowej, którą określa głęboko doznawany sceptycyzm i melancholijne doświadczenie rzeczywistości. To szary, Kafkowski świat, w którym podmiot jest kimś nieobecnym, wyobcowanym i samotnym. Klimatem tomu “Lunarnik” rządzi przede wszystkim Weltschmerz, który zostaje nazwany w jednym z wierszy „popiołem istnienia”. Podmiot „nie ma gdzie uciec, kiedy / sen śni sam siebie”, zatem „żyje poza życiem”, chce się wycofać i milczeć oraz pozostać na zawsze zapomnianym. Prześladuje go jakieś fatum i poczucie winy, a zdezintegrowany świat, na początku którego był bełkot, trafnie opisuje metafora „rozbitego lustra”. ToRead More →

Wiara, nadzieja, miłość, wolność, czas – z takich rozdziałów składa się zbiór wierszy Alicji Jelonek. Autorka daje nam w ten sposób znać, że nie znajdziemy w jej książce naskórkowych obserwacji, tylko weźmiemy udział w poważnej eskapadzie do serca ponadczasowych toposów. Stawką jest tutaj wieczność, dobrze więc rzetelnie przygotować się do tej podroży i odważnie wkroczyć do wnętrza. (Moje życie… zewnętrzne) Tyle lat chorobliwej kokieteriiłez i wzruszeńradości i zwątpieńzanim w końcu zrozumiałam bezsens uczućwyprowadziłam się z siebiei patrzę z bokujak próbują mnie ranić i zszywaćgnębić i pocieszaćgromady samozwańczych chirurgównóż wbija się w obcy mi mięsień sercowynic nie bolichociaż krew płynie obficieco komu po takim sercuktóre umieRead More →