Agnieszka Walczak – Intymność

Ta książka mówi o intymności jako o przestrzeni, w której można być sobą. Bez masek, bez udawania, bez potrzeby tłumaczenia się ze swoich emocji. Wiersze Agnieszki Walczak skupiają się na relacji między dwojgiem ludzi, na tym, jak bliskość zapisuje się w ciele i pamięci — w dotyku, oddechu, napięciu chwili. Obok krótkich, skupionych wierszy pojawiają się tu także fragmenty prozy poetyckiej, bardziej rozbudowane, sensualne, pozwalające wejść głębiej w obraz i zostać w nim na dłużej. Autorka uważnie (i pożądliwie) przygląda się temu, co dzieje się między ludźmi, gdy są razem wystarczająco długo, by zostać ze sobą na zawsze.


„O czym milczą ściany”

Spadły drżące pod łóżko
i potoczyły się między szczeliny
dźwięko – naśla – dowcze,
Jak echa tych dotknięć.

Wszystkie westchnienia i szepty,
bezwstydnie ukryte w poszewce,
tak misternie przeszytej.
Z przymrużonym okiem.

I gdy w końcu zakrzyknęli
echo odnalazło swój brzeg.
Wzdłuż pęknięcia w drewnie,
a ściany stłumiły dźwięk,

Zawstydzone jego prostotą.

„Burza” (proza poetycka) 

21’… 11’… 01’… 

Przeszyło. 

Podmuch gorąca rozciągnął membranę powietrza. Pękła pod jego naporem, a słodka wilgoć zastukała o parapet. Palcami zebrała posokę i wsunęła do ust. Zassała tę pojedynczą łzę jak drżące ciało. Nie swoje. 

Pragnienie przyszło później, spłynęło w dół. Pod paznokciem zostawiło sól, aby wraz z jego szlakiem, okrążyć miękką pierś. Gdzieś tam, między szlakiem znamienia — na złączeniu serca — zatrzepotało mocniej. 

I dłoń posłuchała tego ponaglenia, niczym mantry. Ochrypłej od gardłowych pomruków nieba. Poczuła złość, że jej naskórek zbyt delikatnie sunął śladem uniesionych włosków. Nie tymi rękoma. 

Linea negra nad czerwoną kokardką była mapą. Zabolało tylko trochę, pulsacyjnie, gdy opuszki dotknęły ciemni trójkąta, i zawahały się. Przy ścianie z cielistej bawełny. 

Błysnęło. 

Zduszony jęk zadrżał w kąciku ust, a ciało posłuchało pierwotnych szeptów: w drgnieniu łuku napięło szczupłą cięciwę… 

I już nie myślała. Gdy niebo dalej pieściło blaszany parapet, pozwoliła dłoni spłynąć w dół. By tylko czuć, wszystkie te własne miejsca, w których rodził się kobiecy, ciepły, deszcz. 

Wybrzmiało. 

Pod powiekami zabłysło czerwone światło, a echo westchnień powróciło kurczliwe do wilgotnej ciemni. Głębiej… głębiej… i głębiej…


Agnieszka Walczak
Urodzona w 1986 roku w Jarocinie, mieszka
i pracuje w Szczecinie. Poetka, bibliotekarka, copywriterka. Zawodowo pomaga czytelnikom, prywatnie układa słowa w wiersze i opowieści, poświęca czas rodzinie. Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu — kataloguje nie tylko książki, ale też emocje między wersami. Wrażliwa, introwertyczna. Publikuje poezję, felietony i refleksje w mediach społecznościowych oraz sieciowych czasopismach literackich. Biega, czyta, wakacje spędza w górach. Słowa są dla niej drogowskazem, a pisanie sposobem doświadczania świata. Kieruje się mottem jednego ze swoich ulubionych pisarzy: „słowami można dotykać czulej niż dłońmi”. To zdanie traktuje jak drogowskaz, zabiera na szlak i zaprasza czytelników do wspólnej wędrówki.