Gdy zabieramy się za „Dzikie poziomki”, pojawia się przed nami słowo “smultronstället”, które wprawia nas w osobliwy stan. Nie ma dobrego polskiego określenia na to słowo i chyba właśnie o to chodzi: o miejsce, którego nie da się do końca nazwać, ale które każdy intuicyjnie rozpoznaje
To wiersze o potrzebie znalezienia własnego kawałka podłogi, swojego parapetu, swoich dziesięciu minut ciszy przed resztą świata – i o tym, że to może być właśnie kwintesencja naszego przeżywania. Autorka potrafi postawić obok siebie zachwyt i zmęczenie, bez oceniania ich i kategoryzowania na “ładne”i “brzydkie”. Lęk sąsiaduje tu z miłością, a czułość wobec siebie nie brzmi jak gotowa formułka, tylko jak coś, do czego dochodzi się powoli, czasem z oporem, nigdy raz na zawsze.
Najlepiej czytać ten tom powoli, jakbyśmy przeżuwali dzikie poziomki, wygrzane w czerwcowym słońcu. Smacznego!
Droga Czytelniczko, drogi Czytelniku,
Otwierając karty tego niepozornego tomiku, wkraczasz w niezwykle delikatną przestrzeń mego serca. W załamaniach czasoprzestrzeni, czytając kolejne słowa składające się na wiersze, towarzyszyć mi będziesz w rozmaitych chwilach mojego życia. Jedne były piękne, wzruszające i na wskroś wypełniające życiodajnym zachwytem, inne z kolei były trudne, przykre, ale i uczące zasad nieubłaganie rządzących życiem. W końcu takie właśnie ono jest w swej niezwykłej naturze – doświadczamy szerokiej gamy różnorodnych uczuć, które często, w zagadkowy sposób, przeplatają się ze sobą wbrew swej skrajności. Pozostaje nam je przyjmować z otwartymi ramionami i wyciągać z tych chwil tyle, ile tylko jesteśmy w stanie unieść. Zwykłam mówić, że wiersze są językiem mojej duszy. Przychodzą do mnie, niczym nauczyciele tłumaczący doświadczane wydarzenia i emocje. Twórczość niekiedy odbiera się bezpośrednio sercem, a dopiero później do gry dołącza umysł. Chciałabym prosić Cię o zachowanie otwartości, tak aby mój przekaz, w swej subtelności, miał jak największe szanse dotrzeć jak najdalej w głąb Ciebie. Tak, aby niniejsza lektura zmieniła się w dialog – najpierw między Tobą a mną, a następnie między Tobą a światem. Z całego serca dziękuję Ci za zaufanie i życzę przepięknej podróży!
Z czułością,
Agata

Agata Balter – urodzona w 1995 roku, z wykształcenia magister filologii włoskiej, z zamiłowania kocia mama, entuzjastka słowa pisanego, rozmaitych form samopoznania, dzikiej przyrody i poszukiwaczka zachwytów. Słowo „balter”, stanowiące jej nazwisko-pseudonim, w języku angielskim oznacza taniec, który nawet jeśli wykonany niezgrabnie, sprawia tańczącemu radość – właśnie takiego podejścia do życia nieustannie stara się nabrać oraz nauczać go innych poprzez swoją twórczość.
Świat staje się piękny w oczach patrzącego. Może być więc piękny zawsze.












