Uniwersalia i emocje – recenzja “Wszystko już było”

Uniwersalia i materialne, uszczegółowione konkrety to nie tylko pojęcia, okupujące stronice przykurzonych książek, ale także kwestie, które są naturalnym elementem życia. Każdy w pewnym stopniu zawieszony jest pomiędzy ideami a codziennością, w której detale rozgrywają swoją nieubłaganą partię. Ktoś może skupiać się dzień w dzień na przeliczaniu każdej małej kalorii, drobiąc widelcem wśród strączków i kaszy jaglanej, a zupełnie nie interesować się ogólnikami. Ktoś inny chce zupełnie uciec od fizjologii czy spraw przyziemnych i podróżować myślami po tajemniczych zakątkach niczym piłeczka porwana przez kolorową mgławicę.

W literaturze można zauważyć podobną dychotomię – zwykle szczegół i ogół tańczą wspólnie, i to nieraz w jednym zdaniu. Bywa jednak tak, że akcent położony jest na jednym tylko aspekcie – i powstaje absurdalnie detaliczny opis pomieszczenia znany z nowej powieści francuskiej albo gruby blok idei, który nie jest kontrowany życiowym konkretem, jak to bywa w książkach niektórych filozofów. “Wszystko już było” Kamili Ciołko-Borkowskiej to zbiór wierszy, które więcej zawdzięczają raczej sferze uniwersalnych myśli, niż przestrzeni, w której wyraźny podmiot liryczny szczegółowo relacjonowałby drobiazgi ze swojego życia.

Uważny czytelnik tej książki mógłby teraz zaprotestować, mówiąc, że na pewno autorka przemyciła w wierszach wiele z własnych uczuć i emocji, stąd jest to subiektywna i konkretna wypowiedź poetycka. Ciołko-Borkowska jednak skrupulatnie zacierając w swoich wersach ślady dotyczące poszczególnych przestrzeni, osób czy sytuacji, automatycznie osiągnęła efekt pewnej uniwersalizacji swoich myśli czy uczuć. Stąd wrażenie obcowania z czymś co mogłoby pochodzić z każdego miejsca na świecie i z każdego czasu, także tego sprzed stu lat. Brak umiejscowienia tych wierszy i osadzenie ich na planie ogólnym powoduje, że naturalnie wpisują się one w pewien odwieczny czy prastary cykl myśli, a nie w dany rok, miasto czy też środowisko.

Tomik ten przypomina w pewnym sensie dwa inne zbiory, które wyszły swego czasu w Wydawnictwie Mamiko. W “Na jeden oddech” Agnieszki Zajdowicz i “Histeryjkach obrazkowych” Danuty Hein bohaterki także odbierały całym ciałem rzeczywistość i toczyły swoje wojny podjazdowe ze światem, szukając prawdy, piękna, ukojenia czy kosztownej esencji. Jednak ta rzeczywistość idealistyczna przetykana była codziennością, pewnymi konkretnymi zdarzeniami, kapslem na ulicy lub określonym typem żelu pod prysznic. Ciołko-Borkowska świadomie lub też podświadomie rezygnuje z takiego rozwiązania i wypływa na wody, gdzie rządzą uniwersalne reguły. Słowa, które mogłyby wysyłać pocztówki z codzienności, ulegają naciskowi archetypowych jaskiń, gwiazd, żywiołów, ścieżek czy kryształów.

Nie jest to jednak obiektywny, sam sobie wystarczający, świat, ponieważ zatopiona jest w nim niczym pyłek w bursztynie wrażliwa bohaterka. Poznajemy ją poprzez jej myśli (a nie opisane działania), z których wyłania się rozedrgana postać szukająca siebie w swoich emocjach. Strach, niezgoda na przemijanie, niespełnienie, życiowe trudności znikają u niej na chwilę, gdy może skryć się w słowach, podróżując myślami po innych planetach i światach, gdzie nie istnieje czas ani przestrzeń. Mocno akcentowana jest w tym zbiorze wierszy także potrzeba kontaktu, namacalnego obcowania ze światem i drugim człowiekiem. Zaskakująco często Ciołko-Borkowska pisze o dłoniach i opuszkach, jakby poprzez nie, na początku po omacku, można było testować najbliższą sobie rzeczywistość, skórę oraz myśli partnera.

Sporo jest tutaj nie tylko wtrąceń dotyczących marzeń i poszukiwania szczęścia, ale także słów kierowanych bezpośrednio do drugiego bytu. W drugiej partii tego zbioru uniwersalne opowieści o uczuciach przekształcają się w erotyki, w których słodycz miesza się z niepewnością. Seksualność jawi się tu niczym coś mistycznego, odsyłającego do pradawnych rejestrów języka. We “Wszystko już było” gdzieniegdzie możemy spotkać klasyczny, odrobinę młodopolski rytm, szyk przestawny czy metafory dopełniaczowe. Język ten dobrze zgrywa się z rozedrganą emocjonalnością, i trzeba przyznać, że Ciołko-Borkowska dobrze sobie radzi z poetyckim rzemiosłem. Często korzysta także z serii skojarzeń związanych z daną rzeczywistością (na przykład gry czy kolei) i z jej wykorzystaniem opowiada o tym, co czuje jej bohaterka.

świat we “Wszystko już było” jest groźny i czyha na tych zbyt wrażliwych, którzy źle odnajdują się w urzędniczych czy pragmatycznych balladach codzienności. Bohaterka, która czasem chce świadomie kroczyć i wyznaczać swoje ścieżki, a czasem schować się głęboko w słowach, raczej ciągle próbuje szukać, a nie znaleźć i zamknąć doświadczenia oraz przeżywanie na podwójny klucz. Jeśli ktoś lubi uniwersalne wiersze, wybuchające tysiącem sensualnych impresji, na pewno z przyjemnością rozgości się wśród eleganckich fraz Ciołko-Borkowskiej. Z tym zbiorem wierszy łatwo się utożsamić i poczuć emocjonalne drganie, które wywołują sprytnie dobrane przez autorkę słowa.

Andrzej Gęsty