Promotorzy czytelnictwa zapominają często o tym, że inne media nie są konkurencją dla książek, ale partnerami, dzięki którym można pełniej poczuć pulę życiowych doświadczeń i otworzyć się na większe spektrum poznawcze. Katechizujące wojny podjazdowe miłośników książek, którzy sakralizują papier, wąchają go niczym kadziło i obfotografują się w pieleszach, produkując odpustowe święte obrazki pod wezwaniem skarpeteczek, kawki i kota, dążą pewnie do wywyższenia swojego kościoła. Literatura pochłania jednak wszystko, wchodzi w nieoczywiste mariaże, nie boi się mezaliansów, tworzy synkretyczne totemy. Filmy odciążyły literaturę w kontekście detalicznego opisywania świata, pozwalając jej skupić się na językowej materii. Dorzuciły też myślenie o akcji w kategoriach montażowych, dowartościowały scenę jakoRead More →

Od lat z różnych podziemnych nisz dochodziły głosy o mocnych opowiadaniach tajemniczego wrocławskiego autora. Był on nagradzany na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania, publikował w szacownych papierowych czasopismach, ale te, przekazywane drogą pantoflową, pogłoski dotyczyły raczej czytelniczych zachwytów i transów, w które wpadali doraźni odbiorcy tekstów Jakuba Tabaczka. Komunikat tych szeptanek był prosty: w jego historiach świat realistyczny i ten wyobrażony podają sobie łapę, tworząc wspólnie kolorowy, plastyczny i egzotyczny pochód, który na długie miesiące zostaje w świadomości oszołomionego czytelnika. Zbiór „Czytajcie, co jest Wam pisane” ukazał się wreszcie na papierze, a ploty o jego mocy nie były w żadnym stopniu przesadzone. Mamy do czynienia z soczystymRead More →

Istnieją książki, które są wartościowe dla wszystkich i każdy ukorzy się przed ich mocą? Niektóre z nich w złotej klatce świętości chronią grupy bojowników, zapisy prawa, społeczny ostracyzm, karzące oko autorytetów, które gapią się ze ścian. Mimo tych regularnych kanonicznych zasieków, niejeden potraktował „Biblię”, „Don Kichota” czy „Wojnę i pokój” szybkim żołnierskim splunięciem. Sprawa ta wydaje się kluczowa w kontekście książki Justyny Nawrockiej. Czy jej „Paragon” jest uniwersalnie niezłą rzeczą, czy jednak, żeby się do niej dobrać, wskoczyć na jej grunt, trzeba być „jakimś” i mieć doświadczenie w „czymś”? Ale po kolei. Nawrocka, co charakterystyczne dla debiutantów, rzuciła się w wody swojej pamięci, chcąc dorwaćRead More →

Żartują sobie ze mnie – myślała – taka wieś nie może istnieć, nie w tych czasach, nie pod koniec dwudziestego wieku. Oczywiście wiedziała, że w niektórych zakątkach Bałkanów czas stanął w miejscu, ale żeby aż tak? Angeł i jego koledzy na pewno przesadzają, chcą się przed nią popisać i wymyślają jakieś dziwne historie! Angeła znała zaledwie od dwóch tygodni i trudno powiedzieć, że się zaprzyjaźnili. Rozmawiali ze sobą kilka razy i tyle, dlaczego więc zaproponował jej ten wyjazd? Owszem, rozpościerał przed nią ogon pawia, jak prawie każdy Bałkańczyk, ale popisywanie się zapyziałą, zacofaną wsią, to już chyba byłaby przesada. Chcą ze mnie zakpić i zabawićRead More →

Czasem wcale nie chodzi o to, żeby wykorzystać popularny, publicystyczny temat. Ważniejsze jest opowiedzenie swojej historii, którą w tym wypadku jest wychowywanie się w “bardzo niecodziennej komórce społecznej”. Jaki wpływ na dzieci może mieć to, że jeden z rodziców traktuje rodzinę tylko jako szansę na ukrycie swoich prawdziwych preferencji seksualnych? Liliana Kłos opowiada w stu procentach prawdziwą historię i zadaje bardzo trudne pytania, na które brakuje łatwych odpowiedzi. Poznajcie bliżej tę zadziwiającą opowieść.Read More →

„Homodestructus: czyli jak być nie powinno” to powieść psychologiczna, opisująca w stu procentach prawdziwe, traumatyczne wydarzenia, które miały miejsce bezpośrednio w życiu autorki. Tekst powstał w skutek zastosowania twórczości literackiej, jako formy autoterapii i stanowi pewnego rodzaju wyznanie, przełamujące tematykę tabu, jakim jest ukrywanie się homoseksualnego rodzica w ramach tradycyjnej rodziny. Jaki może mieć to wpływ na jej członków? „Homodestructus” przedstawia wstrząsającą odpowiedź na to pytanie. Wstęp Przed wielu laty francuscy naukowcy przeprowadzili bardzo okrutny eksperyment: wrzucili do wrzącej wody żywą żabę. Płaz poparzony wyskoczył z wrzątku, by ratować swoje życie. Reakcja żaby była naturalna i logiczna. W drugiej części doświadczenia wrzucono inną do zimnejRead More →

Całe szczęście, sklep jeszcze otwarty. Pani Hania pracuje, świątek, piątek czy niedziela, kaska brzęczy. Jedenastego listopada też brzęczy, w końcu niepodległość uczcić trzeba, Piłsudski jak z Magdeburga wrócił, też pewnie czcił. Dwunasta w południe minęła, napić się można, więc idę do pani Hani, pani Haniu, żołądkową pani da. Niestety żołądkowej nie ma, wyszła. Pani Hania rozkłada ręce, takie święto, pan popatrzy, panie Mrozku, naród rocznicę czci. Żeby tylko nie zaczęli czcić jak w zeszłym roku, obrusza się z głębi sklepu pan Henio, znowu kostką brukową będą rzucać, psia mać. A co pan, zabronisz, wyrywa się pan Gutek, piastujący w objęciach dwie flaszki, niech demonstrują sobie.Read More →

Jechaliśmy rankiem do Wałbrzycha przez oblepiony śniegiem postindustrial. W fabrycznych budowlach przez wybite okna wystawiały głowy młode brzozy. Wszystko, co cenne, było doszczętnie opędzlowane przez pokolenia nieustraszonych ludzi z niewielkimi wózeczkami napędzanymi kołami od rowerów. Pomiędzy resztą wykwitły zachodnie stacje benzynowe, karłowate piekarnie i domy starców, małe warsztaty samochodowe reklamowane pociętymi kawałkami blachy, która ma przypominać auta w ruchu zawieszone w próżni. W plecaku obijały się o siebie buteleczki z czarnym płynem, wyłuszczałem bratu szczegóły wypadu: „mamy stówę od matki, więc na pierwszy nocleg jest. Meldujemy się, idziemy na deptak, szukamy drużyn starszych babek. Uśmiechamy się, przymilamy się, proponujemy produkt, opychamy produkt. „Za ile?”, bratRead More →

Tomaszowi Boleń był, kurwa, najlepszy. Najlepszy. Bez wahania. Zdecydowanie. To był najszybszy lewy prosty, jaki w życiu widziałem. Jezu, zdecydowanie najszybszy lewy prosty. Pamiętam, jak Piotrek Cegła pierwszy raz przyprowadził go do mnie. Piotrek Cegła wcale nie nazywał się Cegła, tylko wołali tak na niego, bo robił na budowie, miał osiemnaście lat i też się nieźle bił, trenował dwa lata, był w półśredniej i nieźle umiał pierdolnąć. Podszedł kiedyś i powiedział, że jest u nich w robocie jeden chłopak, co potrafi łom rękami wygiąć i on też by chciał, więc ja mu na to, to go przyprowadź, zobaczymy co za jeden. Więc na następny treningRead More →

Giordano Bruno i Giacomo Casanova leżą w miejscu kaźni przykuci do machin torturujących. Wymieniają między sobą zabawne uwagi, dyskutują ze swadą ze Świętą Inkwizycją, porównują mordercze rozciąganie ciała do stretchingu. To nie początek amerykańskiej komedii z lat 80-tych ani scena z twórczości Gore Vidala, postmodernisty, który lubił pop-kulturowo odświeżyć wydarzenia historyczne, ale fabuła „Heretyków”, tytułowego opowiadania Krzysztofa Rytki. Autor zabiera nas w swoim zbiorze w podróż po wielu gatunkach opowiastek. Mamy bajki z przymrużeniem oka („Miodek”, „Pan M.”), śledztwa dziennikarskie („Wyspa lemurów”, „Kuraki”), trawestacje znanych historii („Latarnik”, „Rybak”), narracje Bahdajo-podobne („Przygodowcy”, „Jeziorany”), prozy poetyckie („Okna”), historyjki popularnonaukowe i fantastyczne („Odwiedziny u Sanczeza”, „Aureola”), alegorie („Raport kreatora”),Read More →