Zawsze dobrze jest mieć pod ręką jakąś kartkę. Tyle myśli i emocji trzeba uwolnić – zapisać, namalować. Tak obie robiłyśmy przez lata. Zapełniały się szuflady, aż przyszedł czas, żeby je otworzyć. Na pomysł, by to zrobić razem, wpadłyśmy całkiem niedawno, rozmawiając o naszym pisaniu i malowaniu, o naszych kartkach, które pomagają ułożyć się ze światem. Znamy się już bardzo długo. Dużo nas łączy, od wspólnych obozów w szkolnych czasach i wspólnego kręgu przyjaciół po wspólne upodobania, przedsięwzięcia, podróże. Wiele zdarzeń i przygód za nami, zaufanie i przyjaźń trwają. I to dzięki temu, motywując się nawzajem, mogłyśmy rozpocząć kolejną podróż z przygodami, jaką jest wydanie własnejRead More →

Dusza na ramieniu, serce na dłoni, a nerwy na skórze. Poezja rodzi się właśnie z tego rodzaju stanów, gdy wrażliwa postać rozrywa skorupę i wnętrza nie da się już ukryć. Podobnie jak u meduzy z któregoś z opowiadań Sartre’a. Joanna Brzostowska wyruszyła w swoistą podróż, aby odkryć to, co znajdowało się tak naprawdę najbliżej. Stany, emocje, rzeczywistość ukryta niczym w śnieżnej kuli. Z dalekich, wewnętrznych krain przywiozła ze sobą pamiątki z walki – a teraz możemy obejrzeć te poetyckie slajdy, które suną spokojnie i wytwornie tylko w sobie znanym rytmie. Świt Zaciskam powieki,by uwięzić pod nimi sen o Tobie.Pod poduszkę wkładamnieodporne na świt obrazki szczęścia.WertujęRead More →

Te wiersze uważam za „introwertyczne”. Wprawdzie jest w nich „codzienne życie”, lecz schodek po schodku przeczytacie, to zobaczycie. Codzienność i normalność dominują w tym tomiku. Ale jest to osobliwe schodzenie „po drabinie”, bowiem Janina Barbara Sokołowska żyje we własnym interiorze. Wielu z nas ma taką „drabinę”. Te wiersze są wielce komunikatywne, lecz raczej rzadko się zdarza by opowiadały o sprawach „zwyczajnych”. Mało kto tak głęboko wchodzi w swoje codzienne istnienie. Niby normalność, a jednak tym razem „nadzwyczajna”. Bardzo mądre i piękne są te wiersze, a wspomniana wyżej „nadzwyczajność” kusi bardzo do lektury. Myślę, że warto tę Autorkę „śledzić” i czytać. Tym razem mamy do czynieniaRead More →

Poezja jest jak zamykanie oczu, gdy opadną powieki, pojawia się błysk i przenosimy się do tamtego lata, tamtego czasu. Słowa się kruszą, ich miejsce zajmują obrazy, a emocje łapią za gardło. “Stop-klatka” Jarosława Kapłona to właśnie tego rodzaju zbiór wierszy, które wysyłają nas niczym statki kosmiczne do dalekich galaktyk znanych z dzieciństwa, gdy światło było bursztynowe, a świat jakby pewniejszy. nadbagaż to tu gdy otworzę oczy obraz lekko śnieży jak telewizorUnitra z epoki Prl-u granatowy koc w złote gwiazdyotula łóżko niczym uniwersumstąpam w kierunku stołu jakbym eksplorował księżycpotykając się o buty ojca sięgam do książek Lemaw których kosmos jest na wyciągnięcie rękijak czarno biały plakatRead More →

Kłodzko jako centrum wszechświata? A dlaczego by nie! Marta Kurowska zaprasza na spacer po swoim mieście, współczesnych problemach i relacjach oraz uniwersalnych motywach, które wybrzmiewają na każdym równoleżniku. Czas się roztopić w tej lekkiej frazie z domieszką melancholii. KłodzkoPięknem Kłodzka zrodzonaw dziecięcym uśmiechu zawartym,gdy wśród ulic za rękę,w podskokach, po bruku… Już wille przecudne detalem,przez mosty, i wyżej, i dalej,gdzie triumf ratusza i twierdzy,portale, kunszt sztuki,szept wierszy…,latarnie w półmroku Młynówkii Nysa bezradna czasami.Na co dzień szumiąca, powabna,zachwyca barwami i skrami. Tu miejsca dla Boga wplecionetradycją, miłością, artyzmem.W nich dusza w bogactwie się gubi,w refleksji nad sensem najmilszym. Ja dotknę twych murów niekiedy,by czuć twą niedolęRead More →

Wiosna tuż za rogiem, dlatego Wydawnictwo Mamiko nie planuje żadnych zimowych drzemek. W głowie nam raczej wypuszczanie w świat kolejnych publikacji. Tym razem szybkim krokiem opuściła drukarnię “Parapoezja współczesna”, czyli poetycki przegląd aktualnej polszczyzny, w której drobiazgi z memów mieszają się poważniejszymi nutami. Chętnych zapraszamy do przeczytania kilku wierszy z tego tomu.Read More →

Pandemiczne zamknięcie obywateli poza smutkiem i niepokojem wywołało także sporo poetyckich wystrzałów. Kilka rozet i fajerwerków pojawiło się na nocnym niebie także za sprawką Mateusza Gajdasa. Ten młody poeta pokazuje nam niczym przez szkiełko okazy językowych swingów, postinternetowego zapętlenia i próby scalenie rozjeżdżającej się i poszatkowanej rzeczywistości. “Parapoezja współczesna” zaprasza nas do tańca na szklanych stolikach, platformach i pulpitach, ale także do całkiem realnego świata, gdzie liczą się uczucia i bliskość skóry. Lepiej już wsiadajmy, bo ta poezja nie będzie na nikogo grzecznie czekać. Biurko Dla jednych – synonim stabilizacjidla drugich – zastoju. Ci od pozytywnych skojarzeńkażdego ranka poprawiają ustawione na nim prywatne artefakty:zdjęcia członkówRead More →

Każdy luty ze swoją pluchą i krótkimi dniami jest do zapomnienia? Niekończenie, bo nad noworudzkim lasem pojawił się przebłysk, a do ręki można wziąć nowy zbiór wierszy, które przekonują swoją siłą, bezkompromisowością i nieoczekiwanymi spięciami skojarzeń. Zapraszamy do przeczytania kilku utworów ze “Splotu Pogardy”, naszej nowo wydanej książki.Read More →

Obskurne bory, miejskie uroczyska, dziki turpizm i przebłyski czułości. To wszystko wymieszane jest w wielkim garze, pod którym pyka niesłabnący ogień karmiony wersami Pogardy. “Splot Pogardy” to zadziwiający zbiór wierszy, który brzmi niczym brudne sny romantyków, wilcze pomrukiwania i modlitwy o zbawienie. Jeśli zadaniem poezji jest pochłaniać czytającego do tajemniczego, pierwotnego świata, to znaczy, że ktoś wykonał tutaj bardzo dobrą robotę… Ostrzegamy – to ponad 100 wierszy tylko dla ludzi o mocnym sercu. Połykacz dusz Spójrz na nią,kiedy tak marszczy brwii przeciąga się,to wygląda zupełniejak jakieś zwierzątko. Ona już niemal całkiemjest w jego władaniu –ma kochankastrasznego jak czas. On jest głodemniepowstrzymanymi wielkim; głodem,który myśli iRead More →