Miejsce urodzenia jest jak chip wszczepiony pod skórę. Jest z nami na zawsze, niezależnie od tego, gdzie przebywamy, i czy tego chcemy. Wyczula, nadaje kierunek, uodparnia, determinuje. I zawsze ciągnie „do domu”. Lubimy mitologizować miejsce pochodzenia, chcąc mu (a przy okazji sobie) dodać wyjątkowości i magii. We mnie Nowa Ruda zaszczepiła słabość do małych miast, gdzie wszystko jest bardziej wyeksponowane, kontrastowe, dotknięte groźbą marazmu i beznadziei. A przecież wszędzie jest potrzeba sensu. W „Pępowinie” z czułością oddaję się wiwisekcji małej społeczności. /Alicja Mielcarek Mityczna „Nowa Ruda” jako świat silnych, pomysłowych kobiet. To one tworzą życie, a potem napędzają go – wciąż głodne tajemnic, uczuć iRead More →

Kornel Maliszewski – ur. 1988, Nowa Ruda. Wintro – 2011. zawodowy pokerzysta, projektant uszczelek do lodówek. Od nowego roku pracownik kiosku z porządnym widokiem w przyszłość. sardynka została wypuszczona w 36-godzinnym ciągu w ramach założonego eksperymentu. Fragment książki:Jechaliśmy rankiem do Wałbrzycha przez oblepiony śniegiem postindustrial. W fabrycznych budowlach przez wybite okna wystawiały głowy młode brzozy. Wszystko, co cenne, było doszczętnie opędzlowane przez pokolenia nieustraszonych ludzi z niewielkimi wózeczkami napędzanymi kołami od rowerów. Pomiędzy resztą wykwitły zachodnie stacje benzynowe, karłowate piekarnie i domy starców, małe warsztaty samochodowe reklamowane pociętymi kawałkami blachy, która ma przypominać auta w ruchu zawieszone w próżni. W plecaku obijały się o siebieRead More →

Kornel Maliszewski – rocznik ’88, urodzony w Nowej Rudzie. Pracuję jako weterynarz. “Wintro” to jego debiut książkowy. Wintro to hołd dla wnętrza, inności, przyjaźni, sztuki opowiadania historii, ogólnie pojętej literatury oraz życia Fragment książki: Nocne roztopy za uchem… Już nieustępliwe małe wodospadziki, pędy strumieni sunęły przez miasto, aby wpaść do rzeki i porozrabiać w jej korycie. Ściany znów zmieniały swoje kolory, z żółtego wieczorem przeistoczyły się różnobarwne mozaiki, wyglądały jak oblane benzyną, mieniły się w potokach światła latarni. W łazience słyszałem coraz wyraźniejsze dźwięki rozbijanych malutkich szklaneczek, a piszczące rury i korek od czajnika, który nagle wystrzelił, skutecznie wygoniły mnie z domu, abym poodkrywał noc. KruszyłemRead More →