Czesław Mirosław Szczepaniak – Zabrałem milczenie, słowo daję

***
Pierwszy Biały wiersz
przeczytałem wśród Białych ścian,
na lekcji języka polskiego.

Był bez przecinków,
rymów i kropek.

Pamiętam, że pletliśmy
o nim straszliwe głupstwa,
tylko polonista zachował
do końca lekcji spokój.

Minęły lata,
niziny pracowały
na chwałę gór i pagórków,
oraz depresji.

Biały wiersz
szedł za mną, jak
pies za Tobiaszem,
choć to nie było tak
do końca, jak w sztuce
pisania, gdzie czasami
trzeba nakłamać, żeby
to się dało czytać.

A potem – ni stąd, ni zowąd –
wystukiwałem pod dyktando serca
wiersze, opowiadania i felietony,
tak Białe, że dostawały kolorów, i
zaczęły się sypać słowa, jak z garści,
chyba nie muszę pisać, jak się starałem,
żeby pisać, ale na swoich warunkach.