Krzysztof Bieleń, znany z wierszy, w których mistyka miesza się z codziennością, powraca z nowym tomem. W “Utykaniu” autor z Kolbuszowej jeszcze mocniej wadzi się mechaniką egzystencji oraz potrzebą odejścia. Cokolwiek jednak powiedziałoby się o eleganckiej i melancholijnej frazie Bielenia, nie uda się do końca złapać jego specyficznego idiomu niczym owada w kropli żywicy. Dlatego niech przemówią i ukołyszą nas same wiersze z “Utykania”. Mała nadmorska zagubiona wioszczyna W tej małej, nadmorskiej wioszczynie, pół ludnej,pół pustej, tak po północy, jak i przed południem,znów trudno odróżnić pół jawę od pół snu. Tu nawetcmentarz jest miejscem cudownym; groby wykutew skałach, wokół nich tarasy, stopniowo schodząceku morzu; ożywczyRead More →

W “Podgłosach”, czyli poetyckim debiucie Franciszek Olejniczak “celnie wbijał swoje ostre sztylety w czarno-białych pokojach, na mokrych alejach, przetartym bruku. Słuchał, zapisywał, podglądał i wymierzał niespodziewane językowe strzały zaskoczonej publice”. W “KRAJUobrazy” specjalnie się nie zmienił – dalej jest krnąbrnym obserwatorem, który macza pióro w kwasie, aby rozpuścić czarno-biały świat. Tym razem jednak gdy jest taka potrzeba, kąsa jeszcze mocniej, sprawniej operując poetyckim skrótem. Agresywne wersy pomieszane z przebłyskami czułości? “KRAJobrazy” zaprasza do tańca. Rozpadało się a nam się dobrze moknie Deszcz zaznaczył się drobnymi punktami odniesień.Dłońmi roznosimy papilarne pręgi– maleńkie apokalipsy w tych tycich wpisach. Znamy to miasto, bez powodu tylko wyszliśmy.Pochowaliśmy inne nazwy,Read More →

O miłości można mówić na sto sposobów. Który z nich został użyty przy realizacji plastycznych wierszy z “Krawędzi czerwieni”? Na pierwszy rzut oka ten raczej starodawny, w którym występują klasyczne elementy, w rodzaju kolorów, parków, płatków, załamań pogody i świateł. Czym głębiej jednak zatapiamy się w tym tomie, możemy zauważyć coś więcej – w tych namacalnych wersach coś drży, wybucha i wychodzi po latach na powierzchnię. Są to wiersze dla prawdziwych eksploratorów, których chlebem powszednim jest wzmocniona uczuciowość. Taki dziwny świat, powiedziałeś kładąc głowę na moich kolanach, przeżyłem życie do połowy, nie tracąc ciekawości i otojestem, nie wiem czy bardziej spalony czy wskrzeszony. Niemartw się,Read More →

Zbiór opowiadań, w którym mieszają się odważna wizja kobiecości, mityczne opowieści i symboliczny zapis walki z chorobą. Marzana Clohessy sprytnie oddaje uczucia swoich bohaterów i przeróżne stany wewnętrzne, tworząc miniatury, które pałaszuje się niczym słodko-gorzkie cukierki. „Złowotwór – karkinoma” Listopad 2019 Wspominał o mnie już Hipokrates, ojciec medycyny. Pisano o mnie na papirusach, Imhotep – lekarz i architekt – mówił o mnie jako o tworze bąbelkowatym, twardym i zimnym. Zauważył też, że potrafię się szybko rozprzestrzeniać. Herodot nazwał mnie złośliwym, ale przedstawił pozytywny wynik leczenia u Atossy – córki króla Cyrusa. Zoperował mnie wtedy Demokedes, udało mu się pozbyć mnie w całości. Hipokrates spędził lata,Read More →

Oszczędność słów, będąca przeciwieństwem wodolejstwa i oszczędność uczuć, będąca przeciwieństwem egzaltacji i patosu. Autor nie tworzy elaboratów, analiz, moralitetów, tylko skupia się na ulotnych emocjach i wrażeniach, kilkoma pociągnięciami pióra tworząc nastrojowe impresje. Weronika Górska Lot Nad miastemtrzy łabędziekąpią skrzydław błękicie Zrzuciły piórona mój balkonjak zaproszeniedo wspólnego lotu Arena W niektóre noceznowu mam osiem lati patrzę w oczy lwaodmawiającego zejściaz areny Mówionoże jest łasy na brawaale ja wiedziałemże bał siępowrotu do klatki Buty Na chodnikusiedzi zgarbiony żebrak Nie widzi błękituani ludzkich twarzy Tylko nogiobute w kolory Wyjazdy Wracamw wieńcu z siwiznyzamiast z laurów Aby dowiedzieć sięże kot nie wróciłz własnej podróży Pies zniedołężniałMama pieląc ogródzgubiłaRead More →

Przejmujący opis choroby w zdyscyplinowanej formie poetyckiej – tak można byłoby opisać “Szwy” Iwony Świerkuli. Poezja od zawsze mierzyła się z najtrudniejszymi tematami i sprawami granicznymi, jednak tym razem “oddech nieuchronnego” sprawił, że w tych wierszach pojawiła się pewna nienazwana wibracja tożsama z tajemniczą świecką modlitwą. filiżanka herbaty usiądź przy mnie z gorącą filiżankąopowiem ile potrzeb ma ciałoi jak trudno oddzielić dotyk od smakuodchodzę i wracamaż dłonie stają się sennetrzymam małe ogniskow brzegach porcelanyciepło spływa w dorzecza organówlistki herbaty powoli się rozchylająa we mnie ból jak wiatrktóry zwija się w siebiebo czym jest miłość jak nie gorącemoswajam żar który kąsaniedługo będzie go można pogłaskać bierzeszRead More →

Klamka Dobrze wie, że przy panu wolno jej patrzeć tylko na buty. Ale wraca, zawsze z podniesioną głową i nie czmycha tchórzliwie jak on. Nie ma pejsów, ale kiwa się w dziwnych modłach do swojego boga z Księgi Wyjścia zwrócona ku zawiasom płaczu. Jest psychologiem pomagając się uzewnętrznić. Bywa psychotropem, wiecznym deja vu. Dla Zumthora jest łącznikiem między kuchnią dzieciństwa a salonem dorosłości, choć jego koledzy mówili pogardliwie że to okucie budowlane uchwytne. Otrzaskana z japońską tradycją zawieszenia w wiecznym kekkai. Pochyla się razem z nami gdy wracamy z ceremonii picia. Leżąc pewnie w mojej dłoni robi ze mnie prawdziwego gangstera kiedy celuję w przyszłośćRead More →

Należy się szacunek wierszom Marii Gibały zawartym w cyklu pt. „Palenie pierza”. Autorka stworzyła tam indywidualny model poetyki wspomnienia: przywołując swoje dzieciństwo w znakomitych „Obrazkach z dzieciństwa”, wspomina również nas, niejako mówi o nas. Każdy jej wiersz przenika szczera uczuciowość, najczęściej smutek z powodu przemijalności życia przejawiającej się w martwych telefonach, nocnych modlitwach, dawnej miłości, smutnej Polsce. Poetka jest kobietą niezwykle wrażliwą, z wyobraźnią, która język potoczny skutecznie przekształca w poetycki. Jej wzruszające liryki to piękne poetyckie przeżycia. […] Józef Kurylak Liryka Marii Gibały jest wiarygodna. Cóż to takiego wiarygodność w poezji czy w ogóle w sztuce? To oznacza, że wierzymy, iż uczucia, ekspresja, emocje,Read More →

Bach – reaktywacja, czyli życie po życiu. Jan Sebastian Bach nie był docenianym kompozytorem, jego geniusz został zauważony dopiero 200 lat po jego śmierci. W dzisiejszych czasach „Biblia pianisty” to utwory skomponowane przez Jana Sebastiana Bacha. Nauka gry na fortepianie i organach powinna zaczynać się od kompozycji Wielkiego Bacha, twórcy utworów w epoce Baroku. Preludia, fugi, menuety, arie, gawoty i chorały umieszczone w książce „Jan Sebastian Bach i jego synowie” są doskonałymi utworami do wykonywania na organach i fortepianie na szerokiej muzycznej drodze najpiękniejszej ze sztuk. W przygotowaniu następna książka z cyklu Wielcy Kompozytorzy – „Klasycy wiedeńscy – J. Haydn, W.A. Mozart, L. van Beethoven”.Read More →

Piosenka z drogi (2) Grzegorzowi A. Dominiakowi Wbrew wiarom steranym nadziejom traconym rozpaczom wytartym do kości łez dźwiga z bólem krzyża pierwszy następnego następny pierwszego wbrew błotom ślepotom smrodom bluzgom hejtom gównom pychom gwałtom nieprawościom podźwiga ramieniem pierwszy ostatniego ostatni pierwszego wbrew zarazom głodom panikom szaleństwom nałogom odlotom dotkliwościom dźwiga jeden z drugim w krzyżowych ramionach swojego bliźniego. 12 marca 2020, 7.33 – 13 marca 2020, 5.08 Ściganie, zabawy dziecięce Śniegi i lody płyną wartkimi strugami przy krawędziach chodników. Późna wiosna przyspiesza. Skrajem szkolnego boiska pędzi strumień z lodów, które skuwają pobliski park. Bierzemy drobne monety w palce i płynnym ruchem kładziemy na powierzchni strumienia,Read More →